
Wrocław to jedno z najpiękniejszych, najbardziej urokliwych i najbardziej pociągających polskich miast. Moja historia z tym miastem rozpoczęła się od wyjazdu służbowego w 2004 r. Do dzisiaj pamiętam te osiem tygodni spędzonych w tym cudownym mieście. Minęło piętnaście lat i Wrocław wzbudza we mnie tyle samo emocji co wtedy. Już wtedy to miasto porażało rozmachem, piękną architekturą, wyjątkową atmosferą, której nie da się poczuć w innym mieście i powiewem „świata zachodniego”. Teraz miasto nabrało jeszcze większego rozmachu, przybyło dużo nowoczesnych budynków biurowych, wiele starych kamienic i zaniedbanych ulic w centrum zostało zrewitalizowanych.
Dworzec kolejowy został wyremontowany kilka lat temu i odzyskał dawny blask, a jego okolice uległy diametralnej zmianie. W bezpośrednim sąsiedztwie powstała nowoczesna dzielnica biurowa, w miejscu dawnego dworca PKS powstał nowoczesny na miarę XXI-wieku, z przylegającą do niego futurystyczną galerią handlową. To takie miasto w mieście.
Kamienice w rynku wyglądają niesamowicie, z charakterystycznymi stożkowatymi fasadami. W sezonie letnim rynek jest szczelnie wypełniony ogródkami restauracyjnymi, przyległymi do kamienic. W tym miejscu można się poczuć jak na wakacjach daleko od domu. Kawiarniane stoliki zachęcają by przysiąść na chwilę, zamówić kawę i oglądać te setki ludzi przemieszczających się we wszystkich kierunkach.
Największą perełką turystyczną w mojej ocenie są wysepki na Odrze, do których dotrzemy idąc od Rynku ulicą Odrzańską. Skręcając nad Odrą w prawo w ulicę Grodzką, a następnie w lewo na Most Uniwersytecki dotrzemy na Marinę Topacz, gdzie powstały nowoczesne budynki mieszkalne w stylu holenderskim z restauracjami zlokalizowanymi na poziomie parteru. Warto zatrzymać się w tym miejscu, wypić piwo i podziwiać panoramę okolicy nadbrzeża. Idąc dalej Mostem Uniwersyteckim i Kładką Sodową dojdziemy do Wyspy Słodowej, gdzie można aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. W bezpośrednim sąsiedztwie jest Wyspa Bielarska, Wyspa Młyńska, Wyspa Piasek i Wyspa Daliowa z niesamowitą metaliczną konstrukcją, nazwaną Nawa. Kiedy byłem we Wrocławiu w 2004 r. wyspy te były jeszcze dość zaniedbane, a teraz zachwycają infrastrukturą spacerowo-wypoczynkową, uwierzcie mi, można tam spędzić cały dzień i się nie znudzić. Przy wyspach przycumowane są barki z pubami i restauracjami, każdy tam znajdzie coś dla siebie. Będąc w tej okolicy nie można zapomnieć o słynnym Ostrowie Tumskim i nie skierować tam kroków. Obecnie Most Tumski jest w remoncie i możemy się tam dostać przez Most Młyński lub Most Pokoju. Ciekawym pomysłem jest labirynt z płyt kamiennych na trawniku w bezpośrednim sąsiedztwie Mostu Tumskiego.
Nowego blasku i życia nabrał też Bulwar nad Odrą, szczególnie od strony centrum w pobliżu Mostu Pokoju. Na nabrzeżu powstały betonowe stopnie, na których można usiąść. Część została piętrowo obsadzona wysoką trawą i można poczuć się zupełnie odizolowanym od innych osób spędzających tam czas.
To, co bez wątpienia było, jest i będzie związane z miastem, to krasnale. Krasnali we Wrocławiu jest dużo, sam nie wiem ile. Spacerując dziś po mieście udało mi się upolować 27 sztuk, ale wydaje mi się, że jest ich trochę więcej.
We Wrocławiu jest jeszcze wiele ciekawych miejsc, wartych odwiedzin, ja napisałem dzisiaj o tych najważniejszych, zlokalizowanych w ścisłym centrum więc jeszcze wrócę tu z wrocławskimi wspomnieniami i opowieściami, zaglądajcie więc systematycznie.
Możecie pomyśleć, że jestem nieobiektywny bo mam wielki sentyment do tego miasta, ale nie sposób nie zakochać się we Wrocławiu i to od pierwszego wejrzenia. Jeśli jeszcze tam nie byliście wybierzcie się choć na weekend, a nie pożałujecie…













































































































Dzisiaj dalszy ciąg poprzedniego wpisu. Jestem osobą dość zdyscyplinowaną. Nie trzeba było więc długo czekać. W środę po prostu zebrałem się w sobie i zrobiłem wieczorny spacer aż pod zamek. Pogoda była idealna, wszędzie biało, a do tego świeżo padający śnieg tworzył niesamowitą atmosferę i do spaceru i do zdjęć, których udało mi się kilkanaście zrobić. Lubelska starówka zauroczyła mnie w takim samym stopniu, jak podczas pierwszego spaceru. Te wąski uliczki i bramy, które są wszędzie. W mojej ocenie Lublin jest jednym z tych nielicznych miast, w których widziałem tak dużą ilość bram i łuków. Niemal w każdej uliczce, za każdym zakrętem można znaleźć przynajmniej jedną bramę, którą jeśli miniemy, otwiera przed nami kolejne ciekawe zakątki miasta. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć i samemu odkryć te urokliwe zakamarki miasta. Zapraszam więc do mojej galerii zdjęć, które udało mi się zrobić podczas środowego spaceru. Mam nadzieję, że zachęcą Was do odwiedzin Lublina, polecam…














Ostatnie tygodnie mijają mi w Lublinie. Z uwagi na moją pracę poznałem trochę to miasto, bo jestem już tutaj po raz trzeci. Muszę przyznać, że lubelska starówka jest bardzo urokliwa. Wąskie uliczki, przechodzące w kręte zakamarki to tworzy klimat starego miasta, który uwielbiam. Po raz pierwszy zawitałem tu 4 lata temu, była niesamowicie mroźna zima, jednak nie mogłem sobie darować spaceru na starówkę, mimo niesprzyjającej pogody i mrozu, który pamiętam powodował iż palce nawet w rękawiczkach niemal zamarzały.
Patrząc przez pryzmat smaków, jakie tu poznałem, jest jedna rzecz, która zawsze będzie mi się kojarzyć z Lublinem, tzw. cebularz. To taka drożdżowa bułka z farszem z cebuli, coś na wzór małej pizzy, które możemy kupić w piekarniach. W wielu miastach widziałem te mini pizze z pieczarkami czy z salami, ale cebularza mogłem kupić tylko w Lublinie. To jeden ze smaków, który będzie mi się kojarzyć tylko z tym miastem. Teraz w hotelu, którym mieszkam odkryłem jeszcze inny, nowy smak, pieróg lubelski z kaszą gryczaną albo z serem. Z kształtu przypomina keks, a jest to coś w rodzaju ciasta kruchego faszerowanego twarogiem z ryżem na słodko, lub kaszą gryczaną z serem, ale już nie w słodkim wydaniu. Smak ciekawy muszę przyznać. Niestety innych smaków nie popróbowałem, choć jest jeszcze pewnie co najmniej kilka charakterystycznych dla tego miasta i regionu potraw. Polecam, odwiedźcie to miasto bo warto, bez wątpienia pozostaniecie pod urokiem tych wąskich uliczek i zakamarków, które przez kilka dni można odkrywać na starym mieście. Lepiej jest się jednak wybrać letnią porą lub wczesną jesienią, wtedy wrażenia będą o wiele ciekawsze.