Rollo pizza

Tym razem przepis na szybką ciepłą przekąskę a’la pizza. Jest to rollo pizza. Do przygotowania tej przekąski potrzeba kilka placków tortilli, passatę pomidorową lub pomidory krojone w puszce, 30 dag startego sera mozarella, oliwki bez pestek, 20 dag szynki konserwowej lub innej podobnej wędliny, sól i pieprz oraz suszone zioła bazylia i oregano. Ja do przygotowania sosu użyłem krojonych pomidorów w puszce, chyba najlepiej się nadają.

Zawartość puszki przelewamy do rondla i gotujemy na małym ogniu by nadmiar płynu odparował, a sos nabrał gęstej konsystencji, nadającej się do smarowania. Sos przyprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz bazylią i oregano. Mozarellę ścieramy na tarce o grubych oczkach, a oliwki drobno kroimy. Gdy mamy już wszystkie składniki przygotowane, możemy przystąpić do przygotowania naszych pizzowych rollsów. Placek tortilli smarujemy najpierw ciepłym sosem pomidorowym, następnie posypujemy startym serem, a na wierzchu układamy plastry szynki i posypujemy drobno pokrojonymi oliwkami. Tak przygotowany placek zwijamy w rulon, jak naleśnika. Przygotowane rolls układamy na blasze do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 120°C z włączoną opcją grilla, na kilka minut. Chodzi o to by placki się podgrzały, a znajdujący się w środku ser roztopił. Proponuję ze 2 minuty potrzymać z jednej strony, a następnie obrócić i jeszcze podgrzewać pod grillem 2 kolejne minuty. Placki się podgrzeją i lekko przypieką, a ser w środku rozpuści.

Przygotowane rolki kroimy w porcje długości około 5 centymetrów. Najlepiej smakują podane na ciepło, ale równie dobrze można je serwować jako zimną przekąskę.  

Burrito, smak kuchni meksykańskiej

Burrito to potrawa wywodząca się z kuchni meksykańskiej. Pysznego i ogromnego burrito próbowałem w San Francisco w meksykańskiej restauracji lub raczej barze. Do samodzielnego przygotowania burrito skłoniła mnie natomiast niedawna wizyta w meksykańskiej restauracji, ale już w Polsce. Przygotowanie burrito nie jest takie trudne. Przetestowałem wykonanie więc postanowiłem podzielić się z Wami moim przepisem. 

Do burrito potrzeba oczywiście placków  tortilli, w które zawijamy farsz. Idealne znalazłem w sklepach ACTION. Są dość duże więc spokojnie można z nich przygotować to danie, te kupowane w popularnych marketach są jednak ciut mniejsze i może być problem z zawinięciem, no chyba że damy stosownie mniej farszu, jednak wtedy nasze burrito wyjdzie dość małe. Na przygotowanie farszu do czterech porcji potrzeba będzie pół kilograma mielonego mięsa wołowego, passatę lub koncentrat pomidorowy, puszkę czerwonej fasoli, pół puszki kukurydzy, woreczek białego ryżu, przyprawę chili con carne, sól i pieprz oraz sproszkowane chili.

Mięso podsmażamy na patelni by wytopił się tłuszcz, a samo mięso lekko się zrumieniło, ale nie było suche. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy i podlewamy odrobiną wody, lub wlewamy gotową passatę pomidorową. W międzyczasie możemy ugotować biały ryż na sypko. Do mięsa zmieszanego z sosem pomidorowym dodajemy czerwoną fasolę, pół puszki proponuję zmiksować z tym płynem, w którym jest fasola, a połowę fasoli dodać w całych ziarnach oraz pół puszki kukurydzy. Farsz musi mieć konsystencję dość gęstą więc nie przesadźmy z ilością wody lub passaty pomidorowej, choć zawsze nadmiar płynu możemy odparować. Farsz mięsno pomidorowy doprawiamy do smaku solą, pieprzem i przyprawą chili con carne oraz jeśli ktoś lubi ostrzejsze smaki dodatkowo samym sproszkowanym chili. Niestety nie mogłem kupić chili con carne więc użyłem przyprawy do kuchni meksykańskiej. Do tak przygotowanego farszu dodajemy ugotowany na sypko ryż i całość mieszamy. 

Na placki tortilli nakładamy farsz i zawijamy najpierw boki do środka a potem całość w rulon, pilnując by farsz się nie wylewał. Jeśli mamy opiekacz do kanapek tak przygotowane burrito opiekamy w opiekaczu. Ja opiekałem moje burrito na zwykłej patelni i też wyszło. Burrito możemy podać z mieszanką sałat polaną sosem jogurtowo-czosnkowym, chyba najlepiej pasuje. Danie jest przepyszne, ale dość sycące. Jednak tak mi zasmakowało, że pewnie nie raz jeszcze zagości na moim stole. Sami spróbujcie, a zobaczycie jakie to proste. 

Kurczak na chińską nutę z makaronem ryżowym

Każdy chyba od czasu do czasu ma ochotę na tzw. „chińszczyznę”. Barów z kuchnią chińską jest cała masa, choć takich prawdziwych niewiele. W sklepach możemy dostać mrożonki z chiońskimi daniami lub  gotowe dania w słoikach. Może i smakują one tak, jak oczekiwalibyśmy, ale na pewno zawierają w sobie całą masę sztucznych barwników, czy polepszaczy smaku. Korzystając z naturalnych składników możemy sami przygotować takie danie, które na pewno będzie o wiele zdrowsze od tych gotowych, które możemy kupić. Do mojej wersji kurczaka po chińsku potrzeba na porcję dla dwóch osób dwa filety z piersi kurczaka, jedną czerwoną paprykę, jedną większą marchewkę, jednego pora, kilka grzybów mun, puszkę kiełków fasoli, 3 liście kafiru. Dodatkowo sos sojowy, sos rybny, pastę tahini i jedno opakowanie makaronu ryżowego. 

Kurczaka kroimy w kostkę i dzień wcześniej możemy zamarynować w kilku łyżkach sosu sojowego i jednej łyżce pasty tahini. Marchew, paprykę i pora kroimy na kawałki długości 5 centymetrów, a następnie w wąskie paseczki, tak by wszystkie składniki były mniej więcej równych rozmiarów. Możemy dodać również kilka grzybów mun, ja o nich tym razem zapomniałem więc nie dodałem do mojego dania. Makaron przygotowujemy zgodnie z opisem na opakowaniu. Zazwyczaj tego makaronu się nie gotuje tylko zalewa na około 3 minuty wrzątkiem i jest gotowy. Przygotowanie dania zaczynamy od smażenia kurczaka, warzywa muszą pozostać chrupkie więc im tyle czasu nie potrzeba. Ja mam patelnię zbliżoną kształtem do woka, taka jest najlepsza lub typowy wok, kto nie ma może użyć zwykłej patelni.

Kurczaka smażymy na oleju kilka minut, do momentu, kiedy widzimy, że nie jest już surowy z dodatkiem jeszcze sosu sojowego, rybnego i łyżki pasty tahini. Uważajmy z ilością sosu sojowego i rybnego, by danie nie wyszło za słone, lepiej później doprawić niż dać za dużo. Od samego początku dodajemy też liście kafiru. Następnie dodajemy marchew, grzyby mun, potem paprykę i pora. Dodawajmy warzywa w takiej kolejności w odstępach około 2-3 minutowych od tych najtwardszych, do najmiększych, te nie potrzebują aż tyle czasu. Jak wyjdą rozgotowane całe danie straci swoją konsystencję, tak jak wspominałem wcześniej, warzywa muszą pozostać lekko chrupiące, a nie rozmiękłe. Do podostrzenia smaku dodałem szczyptę chili, nie używałem za to ani grama soli, sos sojowy i rybny są wystarczająco słone. Na sam koniec dodajemy kiełki fasoli i przygotowany makaron. Całość jeszcze chwilę trzymamy na ogniu mieszając by smaki się połączyły i gotowe. Oto cały sekret chińskiego dania w mojej wersji. Smakuje doskonale i jest na pewno o wiele zdrowsze niż takie z mrożonek lub słoika.

Tortilla hiszpańska

Odkąd pamiętam, mam jakiś sentyment do kuchni śródziemnomorskiej i zasadniczo kultury i klimatu tego rejonu. Nie wiem, może jest we mnie coś z Hiszpana lub Greka. A ponieważ u nas zima, choć raczej w lajtowym wydaniu, to postanowiłem przygotować coś właśnie z krajów południa. Tortillę hiszpańską można jeść na ciepło i na zimno, może być daniem samym w sobie lub tzw. hiszpańskim tapas, czyli przekąską, przystawką.

Do przygotowania tortilli na patelni o średnicy około 27 centymetrów potrzeba 6 średnich ziemniaków, 5 jaj, sól i pieprz do smaku, jedną cebulę. To są składniki na wersję podstawową, ale jako dodatków urozmaicających można użyć szpinaku, chorizzo lub  papryki. Ja do mojej wersji dodałem szpinak baby.

Ziemniaki obieramy i kroimy w średniej grubości talarki. Tortillę możemy przygotowywać z surowych lub ugotowanych ziemniaków, ja tym razem przygotowywałem z surowych. Pokrojone ziemniaki obsmażamy na patelni, z dodatkiem oliwy lub oleju, do miękkości. Ponieważ zaczęły się dość szybko rumienić, a były jeszcze surowe, smażyłem je na minimalnym ogniu.  Pod koniec smażenia dodałem pokrojoną w piórka cebulę i całość posoliłem. Surowe ziemniaki na patelni aż tak szybko nie miękną, jak nie są cienko pokrojone, przykryłem je więc pokrywką by lekko zaparowały. W ten sposób nabrały miękkości i szybko doszły w wyższej temperaturze. Gdy ziemniaki były już miękkie dodałem szpinak i jeszcze chwilę trzymałem na ogniu, już bez przykrycia, by szpinak się zblanszował. 

Jajka mieszamy z solą i pieprzem i taką mieszaniną zalewamy masę ziemniaczano szpinakową. Całość przykrywamy pokrywką i podgrzewamy na minimalnym ogniu by jaja się ścięły. Jeśli spód naszej tortilli się ściął, przewracamy tortillę na drugą stronę by ścięła się jeszcze wierzchnia warstwa. Do przewrócenia wykorzystujemy duży płaski talerz. Przykrywamy tortillę talerzem, odwracamy patelnię do góry i zsuwamy z powrotem tortillę na patelnię. Trzymamy jeszcze chwilę na małym ogniu, bez przykrywania, by doszła z drugiej strony. 

Tortillę kroimy jak tort i serwujemy na ciepło lub na zimno, w obu wydaniach jest bardzo dobra. Smacznego 🙂

Cukiniowe placuszki z oregano

Dziś przepis na placuszki z cukinii w trochę innym wydaniu. Poprzednio podawałem wam przepis na placki ziemniaczano cukiniowe. Dzisiaj postawiłem na samą cukinię. Do tej wersji placków potrzeba jedną mini cukinię, dwa jaja, łyżkę mąki, sól, pieprz i oregano. Cukinię myjemy i bez obierania kroimy w małą kostkę, dodajemy jaja roztrzepane z solą i pieprzem i całość mieszamy, następnie dodajemy oregano i łyżkę mąki. Ziołowy smak oregano doskonale łączy się ze smakiem cukinii. Całość ponownie mieszamy i smażymy małe placuszki na mocno rozgrzanym oleju. Po zdjęciu z patelni proponuję odsączyć placuszki z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.

Szybko, prosto i smacznie. Polecam…

Smażone talarki z młodych ziemniaków w ziołach

Pewnie nie raz pozostały Wam ziemniaki z obiadu z dnia poprzedniego. Obecnie zaczyna się sezon na młode ziemniaki, w związku z czym chciałbym zaproponować pyszne danie, idealne właśnie na tę porę roku. Co tu mówić, do tego najlepiej nadają się młode ziemniaki, takie które możemy kupić w maju lub czerwcu, te późniejsze prawdę mówiąc już się raczej do takiego podania nie nadają, gdyż zazwyczaj tłuczemy je na puree po ugotowaniu. Jeśli zdarzy się, że pozostanie Wam kilka młodych ziemniaków, które gotowaliście na obiad, idealnym rozwiązaniem jest pokrojenie ich na talarki i usmażenie na oleju z dodatkiem ziół tj. bazylii, oregano i pieprzu ziołowego, kto lubi może też wkroić ze dwa ząbki czosnku. Gdy talarki są już złotego koloru możemy dodać łyżkę świeżo pokrojonego koperku, nada niesamowity aromat. Takie ziemniaki smakują najlepiej o tej porze roku, podane z kefirem lub maślanką, nie potrzeba mięsa, ani innych dodatków. Takie podsmażane pokrojone na talarki młode ziemniaki możemy zaserwować na kolację lub na obiad, każdemu bez wątpienia zasmakują i do tego ten aromat suszonych ziół i koperku oraz schłodzony orzeźwiający kefir, idealny na upalne dni. Gorąco polecam, spróbujcie, a rozsmakujecie się w nich, jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście.

Filet z kurczaka w sosie pesto

Dzisiaj przepis na proste szybkie i smaczne danie. Do przygotowania dania na dwie osoby potrzeba będzie dwa filety z kurczaka, mały kubek śmietany 18%, dwie lub trzy łyżeczki zielonego pesto, sól i pieprz do smaku. Filety przekrawamy wzdłuż na cieńsze plastry, wtedy szybciej się usmażą. Oprószone solą i pieprzem plastry kurczaka obsmażamy na oliwie, następnie dodajemy dwie lub trzy łyżeczki Pesto, kubeczek śmietany, podlewamy odrobinę wody i dusimy kilka minut na wolnym ogniu by sos nabrał jednolitej konsystencji i mięso doszło w środku. Oto cała filozofia tego przepisu. Ja podałem kurczaka z klasycznym kaszotto, które przygotowywałem po raz pierwszy. Przepis na kaszotto umieściłem już w jednym z wcześniejszych wpisów. Jeszcze jedna sprawa na koniec. Pesto samo w sobie jest dość słone i intensywne w smaku, proponuję więc najpierw dodać dwie łyżeczki, a jeśli stwierdzimy, że sos nie jest zbyt słony i intensywny w smaku możemy dodać jeszcze jedną łyżeczkę. Smacznego, próbujcie, gotujcie, wymyślajcie własne modyfikacje moich przepisów, gotowanie jest naprawdę super…

Klasyczne kaszotto

Ostatnio co i rusz widzę w telewizji reklamy gotowego kaszotto z torebki. W programach kulinarnych też często przewijają się dania z kaszotto. Idąc tym tropem w ostatnią sobotę postanowiłem sam przygotować własne, domowe kaszotto w klasycznym wydaniu, czyli bez żadnych dodatków. Praktycznie nie studiowałem żadnych przepisów, ale postawiłem na instynkt i własne doświadczenia w przygotowywaniu risotto. Do mojej wersji kaszotto potrzeba na dwie osoby szklankę kaszy pęczak. Ja kupiłem kilogram kaszy sypanej, a nie takiej do gotowania w woreczkach, do tego pół litra wywaru warzywnego, łyżka startego parmezanu i łyżeczka masła. Suchą kaszę około minuty prażymy na rozgrzanym oleju, a następnie wlewamy 1/4 przygotowanego wywaru. Ja wykorzystałem wywar z kostki rosołowej drobiowej, niestety nie miałem innego, a nie chciało mi się odrębnie przygotowywać świeżego wywaru z warzyw. Wywar dodajemy stopniowo, prawie cały czas mieszając kaszę by się nie przypaliła, gdy zauważymy, że ciecz została wchłonięta przez kaszę dolewamy kolejną porcję i tak do czasu aż kasza będzie miękka, na koniec dodajemy łyżeczkę masła i starty parmezan i mieszamy całość. Zajmuje to około 20 minut. Kaszotto powinno mieć umiarkowanie rzadką, kremową konsystencję, a ziarenka nie mogą być rozgotowane, to tak jak w risotto. Nie ma to wyglądać jak kasza w sosie, musi być znacznie gęstsze, ale z drugiej strony nie za suche. Trudno mi to inaczej wytłumaczyć, ale sami zorientujecie się, czy konsystencja jest właściwa. Pierwszy raz przygotowywałem kaszotto i na pewno nie ostatni, to doskonała i do tego zdrowa alternatywa dla puree z ziemniaków.

Zapiekanka z kurczakiem i brokułami pod beszamelem

Jakiś czas temu przygotowywałem już tę zapiekankę. Teraz pomyślałem, że znów ją zrobię i podam Wam przepis. Jest to dość proste danie, w miarę szybkie w przygotowaniu, zdrowe, choć może nie w 100% fit 🙂. Do zapiekanki potrzeba 2 filety z kurczaka, 1 brokuł, 30 dag sera mozarella, przyprawy sól, pieprz, pieprz ziołowy, curry, paprykę ostrą, dwie garście makaronu surowego, na beszamel szklankę mleka, łyżkę mąki, łyżkę masła, gałkę muszkatołową.

Kurczaka najlepiej dzień wcześniej pokroić na kawałki i zamarynować w przyprawach i odrobinie oliwy by mięso nabrało aromatu. Brokuł dzielimy na różyczki, obieramy z przylistków i obgotowujemy w osolonej wodzie z łyżeczką cukru przez maksymalnie 3 minuty, nie więcej. Kurczaka obsmażamy na oliwie na tyle krótko by mięso nie było surowe, ale nie przesuszone, później jeszcze będziemy całość zapiekać. Ser ścieramy na tarce z grubymi oczkami. W międzyczasie gdy obsmażamy kurczaka możemy ugotować makaron (ja wykorzystałem penne, chyba najlepiej pasuje do zapiekanek). Makaron gotujemy al dente. Wszystko będzie jeszcze poddawane obróbce termicznej więc nie musi być bardzo miękkie. Na koniec przygotowujemy beszamel, bo bardzo szybko gęstnieje. Mąkę obsmażamy na maśle na lekko złotawy kolor. Następnie dodajemy stopniowo zimne mleko i szybko mieszamy by nie zrobiły się grudki. Jeśli stwierdzimy, że beszamel jest za rzadki, możemy nie wykorzystywać całego mleka. Pamiętajcie, jak nie będziecie szybko mieszali od początku powstaną grudki, polecam ewentualnie użyć więcej masła by zasmażka nie była za sucha przed dodaniem mleka, ewentualnie potem przetrzeć beszamel przez sito. Oczywiście podczas mieszania dodajemy gałkę muszkatołową w zależności od upodobać smakowych, mając na uwadze, że jest to dość intensywny i specyficzny smak, który nie każdy musi lubić.

Mamy przygotowane wszystkie składniki więc przystępujemy do komponowania zapiekanki. Do naczynia żaroodpornego wrzucamy makaron i kurczaka, 1/3 startego sera, około połowę beszamelu, mieszamy i wyrównujemy warstwę. Następnie na wierzchu wykładamy brokuł. Proponuję „różyczki” wcisnąć nóżkami w przygotowaną masę. Na koniec całość polewamy pozostałym beszamelem i posypujemy startym serem. Zapiekamy około 20 minut w 180°C by ser się stopił i zaczął na wierzchu zarumieniać. Ja najpierw 15 minut zapiekam pod przykryciem, a potem jeszcze na kilka minut zostawiam bez przykrycia by ser zaczął się zarumieniać. To naprawdę proste i smaczne danie, polecam, smacznego.

Puree selerowo-kalafiorowe, ciekawa alternatywa dla tradycyjnego ziemniaka

Tym razem zaproponuję Wam ciekawą alternatywę do tradycyjnego puree ziemniaczanego, które stanowi popularny obiadowy dodatek, puree selerowo-kalafiorowe, ciekawe w smaku, puszyste, idealnie komponuje się z różnego rodzaju mięsami. Do mojego puree potrzeba pół selera i pół kalafiora, około 1 litra mleka, sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Ilość składników podałem na trzy osoby.

Selera obieramy i kroimy w kostkę, kalafiora dzielimy na różyczki i obieramy trzonki z przylistków. Warzywa gotujemy w mleku z odrobiną wody do miękkości, potrwa to około pół godziny. Ugotowane warzywa odcedzamy, pozostawiając tak 4 lub 5 łyżek mleka, dodajemy sól, pieprz, gałkę muszkatołową i miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji. Nie dodawajmy zbyt dużo gałki gdyż może zdominować smak i zepsuć cały efekt. Takie puree możemy podać zarówno z mięsem w sosie, ze stekiem, czy tradycyjnym schabowym lub mielonym. Spróbujcie, czasem dzięki takiej niewielkiej zmianie, zwykły domowy obiad może się zamienić w danie restauracyjne.