Sałatka z tofu i pieczarkami

To chyba jedna z najprostszych sałatek jakie ostatnio przygotowywałem, a chyba jedna i z najsmaczniejszych jakie jadłem. Zawsze robiłem taką sałatkę z kurczakiem, ale tym razem chciałem pójść w vege i postawiłem na pieczarki. Do tej sałatki potrzeba jednego opakowania mieszanki umytych sałat, małe opakowanie oliwek bez pestek, jedną paprykę czerwoną, jednego świeżego ogórka, pół cebuli czerwonej, tak z piętnaście pomidorków koktajlowych, około pół kilograma pieczarek, opakowanie wędzonego tofu, sos sojowy, sos ranch.

Zaczynamy od pieczarek i tofu. Pieczarki obieramy i kroimy w grubą kostkę, zarówno kapelusze, jak i ogony. Tofu kroimy w kostkę o boku jednego centymetra. Zarówno tofu, jak i pieczarki marynujemy około 2 godzin w sosie sojowym ciemnym.  Następnie pieczarki i tofu przesmażamy na patelni. Pieczarki przesmażamy szybko na dużym ogniu z odrobiną oliwy, tak by zbytnio nie wyschły i zachowały swoją soczystość, lekko mogą się pojedyncze kawałki zrumienić. Tofu podsmażamy powoli na małym ogniu obracając pojedyncze kostki z każdej strony by nabrały złotego koloru. Podczas smażenia pieczarek i tofu możemy zużyć sos sojowy, w którym się marynowały, nabiorą jeszcze głębszego smaku.  Pieczarki i tofu muszą przestygnąć przed połączeniem z resztą warzyw by te nie zwiędły od ciepła. Ogórka kroimy w grubą kostkę, paprykę podobnie, cebulę kroimy w pióra, pomidorki przekrawamy na połówki, oliwki możemy pozostawić w całości lub też poprzekrawać na połówki.

Najpierw mieszamy ogórki, paprykę, cebulę, oliwki, tofu i pieczarki, dodajemy trochę sosu ranch by wszystko się połączyło. Nie dawajmy za dużo sosu, bo całość nie może pływać w cieczy tylko się połączyć. Ja prawdę mówiąc użyłem takiego sosu ranch gotowego, który kupiłem podczas pobytu w USA. Do tak zmieszanych warzyw na końcu dodajemy sałatę i pokrojone pomidorki, jeszcze trochę sosu i ponownie wszystko delikatnie mieszamy. Sałatka jest po prostu pyszna, a smak tak wciągający, że można jeść niemal bez końca. Właśnie popatrzyłem w internecie, że można samemu przygotować taki sos rancherski z maślanki, majonezu i kwaśnej śmietany, które dajemy w równych proporcjach, z dodatkiem sproszkowanego czosnku, łyżki posiekanego świeżego szczypiorku, koperku i natki pietruszki oraz octu winnego. Oto cały sekret tej przepysznej sałatki. Widziałem w sklepach gotowy sos cesar, muszę z nim spróbować przygotować taką sałatkę następnym razem, czy efekt będzie taki sam lub samemu zrobić taki sos ranczerski. Spróbujcie, smak wciąga na maxa. Sałatkę podajemy z grzankami czosnkowymi, które możemy sami zrobić z bagietki pokrojonej na talarki, posmarowanej masłem czosnkowym i zrumienionej pod grillem w piekarniku.

Sałatka a’la niemiecka

Wydaje mi się, że wersji sałatki niemieckiej, czy jak inni mówią szwabskiej jest pewnie kilkanaście, dlatego też napisałem w tytule a’la, żeby mi ktoś nie zarzucił, że podaję niewłaściwy przepis. Zasadniczo jej składnikiem są ziemniaki, mortadela, ser żółty i majonez, no i ogórki. Ja oczywiście czytając te różne przepisy stworzyłem swoją wersję, wyszła pysznie, przynajmniej mnie i moim gościom smakowała. Do mojej wersji potrzeba 40 dag mortadeli podwędzanej, ma wyraźniejszy smak niż taka zwykła parzona, 40 dag sera żółtego, 6 do 8 ogórków konserwowych, ocet jabłkowy, majonez (ostrzejszy Kielecki będzie najlepiej pasował). 

Wszystkie składniki kroimy w paski równej długości i grubości. Myślę, że tak 5 cm długości i 0,5 cm szerokości będzie idealne. Oczywiście tak na oko, bo przecież nie korzystam z takiej dokładności przynajmniej przy przygotowywaniu sałatek. Proponuję najpierw przemieszać wszystko bez dodatku majonezu, ewentualnie z octem jabłkowym. Octu wystarczą ze dwie łyżki, nie więcej. Po prostu na sucho składniki się łatwiej przemieszają, potem będzie trudniej. Do przemieszanych składników dodajemy kilka łyżek majonezu, sól i pieprz do smaku. Ser i mortadela są dość suche więc ze 4 łyżki majonezu trzeba dodać. Sałatka jest bardzo dobra w smaku, lekko octowa, ale przy serze żółtym i mortadeli, to nawet pasuje, do tego octowości nadają również ogórki konserwowe. Ja już nie dodawałem ziemniaków, jak to jest w niektórych przepisach. Znalazłem również, że zamiast ogórków konserwowych dodaje się kiszone i dolewa trochę tej wody spod ogórków. Może tej wersji kiedyś spróbuję, ale ziemniaków nie będę dodawać. 

Trzeba przyznać że sałatka jest dość ciężka kalorycznie, ale w smaku przepyszna i chce się ją jeść i jeść. Ja też dbam o kondycję fizyczną i dobrą formę, ale jak systematycznie dbamy o aktywność sportową i niezbyt często pozwalamy sobie na takie przekąski, to wszystko jest dozwolone. W końcu takie przyjemności później nas motywują do ćwiczeń ;). Oto kolejny prosty i do tego tani przepis na moim blogu, kto chce spróbować gorąco polecam. Wierzę, że Wam też posmakuje.

Śledzie z cebulką i jabłkiem w śmietanie

Takie śledzie kupimy praktycznie w każdym sklepie spożywczym, czy to na wagę, czy zapakowane. Jednak nie ma to jak śledzie własnej domowej roboty. Są mniej octowe, bez polepszaczy smaku więc o wiele zdrowsze. Do mojego przepisu potrzeba jedno opakowanie śledzi, polecam śledzie a’la Matias z Lisnera są chyba najlepsze, ja kupuję duże opakowanie 750 g, jeśli dobrze pamiętam, wychodzą wtedy dwa słoiki litrowe, 3 duże cebule i dwa jabłka, duży kubek śmietany 18%, u mnie tradycyjnie z Piatnicy i kilka łyżek majonezu Kieleckiego. 

Cebulę obieramy, kroimy w piórka i następnie sparzamy. Są dwa sposoby, można przelać na sitku wrzącą wodą, albo wrzucić ją na około pół minuty do wrzącej wody, oczywiście po zdjęciu z palnika by dalej się nie gotowała, następnie odcedzić i pozostawić na sitku do wystudzenia. Stosując drugi sposób cebula będzie miększa i delikatniejsza w smaku, ja osobiście wolę wrzucić na wrzątek. Jabłka obieramy i kroimy w drobną kostkę. Teraz pora na śledzia, niektórzy moczą w mleku lub płuczą by był mniej słony. Mnie osobiście taki smak bardzo odpowiada więc tylko pozbywam się nadmiaru oleju. Śledzia kroimy w paski szerokości 2 centymetrów. Mamy przygotowane wszystkie składniki, no oczywiście jeszcze musimy wymieszać śmietanę z dwoma łyżkami majonezu. Tak przygotowane składniki wkładamy warstwami do słoików i przelewamy masą śmietanowo majonezową, czyli śledź, cebulka, jabłka, śmietana i tak to wyczerpania składników, zakończyć musimy śmietaną. Tak jak napisałem na początku, z tych proporcji wyjdą dwa słoiki litrowe bez problemu, może nawet ciut więcej. 

Przygotowane słoiki zakręcamy i wstawiamy do lodówki, po kilku godzinach musimy je przemieszać, aby śmietana z majonezem dotarły do każdego zakamarka słoika. By smaki dobrze przeszły wzajemnie polecam przygotowanie śledzi minimum jeden dzień przed planowanym podaniem, mogą być również dwa dni. Tak przygotowane śledzie poleżą w lodówce spokojnie około 5 do 6 dni. Proste, smaczne, sprawdzą się na każdym przyjęciu, na imprezach ostatkowych, ale również i w Wielkim Poście, do którego coraz bliżej, kiedy chcemy trochę ograniczyć smakołyki. Choć muszę przyznać, że dla mnie te śledzie są smakołykiem 🙂

Sałatka ziemniaczana z boczkiem

To chyba jedna z najprostszych i najsmaczniejszych sałatek jakie ostatnio jadłem. Spróbowałem jej na spotkaniu u znajomych i zakochałem się w tym smaku od pierwszego kęsa. Oczywiście sam już ją robiłem dwa razy. Jest obłędnie smaczna i prosta w wykonaniu. Do sałatki potrzeba 2 kg ziemniaków sałatkowych, 40 dag boczku, 4 lub 5 łodyg selera naciowego, majonez, sól i pieprz do smaku, ja jeszcze dodaję suszone oregano. 

Ziemniaki obieramy i gotujemy około pół godziny, a następnie studzimy. Musimy pilnować by się nie rozgotowały, bo potem nie pokroimy ich w kostkę. W międzyczasie możemy sobie przygotować boczek i selera. Boczek kroimy w małą kostkę i dobrze wysmażamy, no oczywiście pamiętając by nie wyszedł zbyt spieczony bo będzie za twardy, a nie chodzi nam o twarde skwarki. Selera kroimy w cieniutki talarki, jeśli łodygi są dość szerokie możemy je najpierw przeciąć wzdłuż na pół i dopiero kroić w cieniutkie talarki.  Dobrze wystudzone ziemniaki kroimy w średniej wielkości kostkę. Ciepłe ziemniaki będzie trudno kroić i mogą się po prostu kruszyć. Następnie mieszamy ze sobą wszystkie składniki czyli ziemniaki, selera i boczek na sucho, z dodatkiem pieprzu i oregano. Łatwiej jest wymieszać po prostu ze sobą wszystkie składniki nim dodamy majonez. Róbmy to jednak ostrożnie by ziemniaki się nam nie rozpadły. Do przemieszanych składników dodajemy kilka łyżek majonezu. Ja użyłem ostrzejszy majonez kielecki i łagodniejszy babuni, dobrze jest połączyć majonez ostrzejszy z  łagodniejszym, wtedy smak sałatki będzie lepszy. Prawda jakie proste, a jak spróbujecie, sami zobaczycie jaka pyszna jest ta sałatka,, polecam…

Sałata z tuńczykiem i awokado

Na bazie gotowych, pakowanych umytych mixów sałat możemy sami zrobić pyszną sałatę w domu, nawet jeśli nie posiadamy specjalnych zdolności kulinarnych. Składniki na tę sałatę dobierałem od tak, na zasadzie co z czym może pasować i smakować inaczej niż zwykle. Jakiś czas już krążyło za mną awokado i to też było przyczynkiem do takiej, a nie innej kompozycji. Do sałaty potrzeba jednego opakowania mixu sałat, najlepiej kolorowych z radicchio, będzie wyglądać ciekawiej, jednej czerwonej cebuli, dwóch awokado o średniej miękkości, jednego surowego ogórka, dwie gruszki, po łyżce ziaren dyni i słonecznika, sok z połowy limonki, cztery ugotowane na twardo jaja, dwie puszki tuńczyka w kawałkach w oleju, kilku łyżek oliwy z oliwek.

Awokado i gruszki kroimy na w miarę grubą kostkę i zalewamy sokiem z połowy limonki by nie sczerniały. Pamiętajcie, jeśli awokado i owoców nie polejecie sokiem z limonki stracą kolory i zrobią się bure, przez co i sałatka sporo straci na wyglądzie. Ugotowane wystudzone jaja też siekamy w grubą kostkę, podobnie obranego ogórka i cebulę. Z tuńczyka odlewamy nadmiar oleju i rozrywamy widelcem na mniejsze kawałki. Ziarna słonecznika i dyni prażymy na suchej patelni, zyskają wtedy głębszy smak. Wszystkie pokrojone składniki mieszamy w dużej misce z dodatkiem oliwy. Jeśli stwierdzimy, że słabo wyczuwamy limonkę możemy jeszcze wycisnąć trochę soku z drugiej połówki. Gdy wszystkie składniki są wymieszane dodajemy sałatę, sól i pieprz do smaku i ponownie mieszamy. Jeśli dodamy na początku sałatę, po prostu pod ciężarem pozostałych składników delikatne listki nam zwiędną i nie będą wyglądały ładnie w sałacie. Możemy jeszcze dodać odrobinę oliwy, jeśli stwierdzimy, że sałata wyszła „za sucha”. Całość z wierzchu posypujemy prażonymi nasionami dyni i słonecznika. Prosto, szybko, zdrowo i bardzo efektownie, sami zresztą widzicie na załączonym zdjęciu jak smakowicie i kolorowo się prezentuje taka sałata.

Surówka z białej kapusty

Ostatnio coś mało gotuję, chyba to gorące lato nie sprzyja specjalnie siedzeniu w kuchni przy garnkach w tak wysokiej temperaturze. Trochę mam wyrzutów sumienia z tego powodu, bo nie wymyślam nowych przepisów i nie doskonalę moich umiejętności kulinarnych. Dziś jest święto i wolne więc postanowiłem przygotować obiad, tym bardziej, że na 15-go sierpnia przypada rocznica ślubu moich Rodziców więc będzie to miły prezent jednocześnie. W tym wpisie podam przepis na dodatek do dania głównego, czyli surówkę. Przepisu na danie główne, czyli kormę z kurczaka, możecie poszukiwać w jednym z kolejnych wpisów. Do przygotowania surówki będzie potrzebna główka białej kapusty, 2 kubeczki śmietanki 30%, dwie marchewki, dwie cebule, sok z połowy cytryny, łyżeczka lub dwie cukru.

Kapustę myjemy i szatkujemy w cienkie paski, oczywiście wcześniej usuwamy głąb ze środka. Poszatkować można nożem, ale ja osobiście polecam użycie szatkownicy lub robota kuchennego z końcówką do szatkowania, szkoda się męczyć nożem. Cebule obieramy i również szatkujemy w cienkie plastry. Kapustę mieszamy z cebulą, solimy (tak około dwie małe łyżeczki) i mocno ugniatamy by kapusta i cebula puściły nadmiar wody. Musimy odczekać tak około pół godziny by kapusta puściła sok, w tym czasie możemy ją jeszcze ze dwa razy ugnieść, dla lepszego efektu.

Marchew obieramy i ścieramy na tarce z grubymi oczkami. Kapustę odciskamy z nadmiaru soku, mieszamy z marchwią i wyciśniętym sokiem z cytryny, a następnie dodajemy śmietanę wymieszaną z cukrem. Oto cały sekret tego przepisu. Bardzo prosta i smaczna surówka. Z tych proporcji wyjdzie dość dużo surówki, więc jeśli ktoś nie przewiduje dużej liczby gości na obiedzie spokojnie wystarczy wykorzystać połowę ilości składników, które podałem na początku.

Sałatka z brokuła z fetą i prażonymi migdałami

Ta sałatka jest hitem każdej imprezy. Połączenie smaków jest naprawdę idealne. Do sałatki potrzeba dwa brokuły, dwa opakowania sera feta, ja używam Favita, dwa duże kubki jogurtu naturalnego, najlepiej Zott, sześć ząbków czosnku, cztery łyżeczki majonezu, dwie łyżki płatków migdałowych. Brokuł obieramy, dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie z łyżeczką cukru maksymalnie 3 minuty. Jak przegotujemy, po prostu nam się zacznie rozpadać bo różyczki są bardzo delikatne. Po ugotowaniu brokuł musimy dobrze odsączyć, gdyż w przeciwnym razie  pozostanie woda, która po jakimś czasie spowoduje rozwarstwienie jogurtu. Każdy kubek jogurtu mieszamy z dwiema łyżeczkami majonezu i trzema ząbkami czosnku, ser kroimy w grubą kostkę. Na dno miski kładziemy brokuł, potem kostki fety polewamy jogurtem potem kolejna warstwa, brokuł, feta , jogurt, do wyczerpania składników. Z tej ilości wyjdą trzy warstwy. Tylko to nie są takie trzy równe oddzielne warstwy, po prostu układamy składniki w tej kolejności co podałem na przemian. Z wierzchu sałatkę posypujemy uprażonymi płatkami migdałowymi. Sałatka zawsze wygląda okazale na stole, a smakuje jeszcze lepiej. Polecam, smacznego.

Pasta twarogowa z rybą

Kto chce coś zdrowego i lekkiego przygotować na śniadanie polecam pastę serowo-rybną. Przygotowanie takiej pasty jest bardzo szybkie i proste, a do tego tanie. Do mojego przepisu potrzeba 25 dag sera białego twarogowego, dwa ząbki czosnku i oczywiście rybkę. Ja zazwyczaj robię pastę z rybą z puszki, albo w sosie pomidorowym, albo w oleju, można również wykorzystać rybę wędzoną np. makrelę. Ser rozdrabniamy widelcem, rybę też rozdrabniamy na kawałki po czym mieszamy z serem, dodajemy sól i pieprz do smaku, przeciśnięte ząbki czosnku i gotowe, bez dodatku mleka czy śmietany. Jeśli używamy ryby w oleju, musimy odlać tak 2/3 zalewy, bo pasta wyjdzie za tłusta, a ma być zdrowo.

Możemy wykorzystać każdy rodzaj rybki, czy to śledzia, czy szprota, czy sardynki. Ja w przypadku pasty z rybą w oliwie zwykle dodaję jeszcze 2 kiszone ogórki starte na tarce o grubych oczkach. Jeśli użyjemy wędzonej ryby, może zajść konieczność dodania ze dwóch łyżek jogurtu, by pasta miała kremową konsystencję, po prostu ryba wędzona sama w sobie będzie ciut za sucha. Proste, a jakie smaczne i zdrowe do tego. Gorąco polecam 🙂

Sałatka z białą rzodkwią

W ostatnim czasie odkryłem nowe warzywo, które nie raz widziałem w marketach, ale jakoś nigdy do mnie nie przemawiało. Jest to biała rzodkiew. Z wyglądu to taka wielka pietruszka, a w smaku kuzynka naszej kulistej czerwonej rzodkiewki. Miałem więcej czasu w domu więc trochę eksperymentowałem w kuchni, a przy okazji wypróbowałem to warzywo. Rzodkiew stała się podstawą mojej sałatki. Oprócz rzodkwi będą potrzebne 4 jaja, puszka groszku, 3 łodygi selera naciowego, połowa pora (tej białej części), majonez, sól i pieprz.

Rzodkiew obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, posypujemy solą, lekko ugniatamy i odstawiamy na kilkanaście minut by puściła sok. Pora kroimy w cienkie talarki, również posypujemy solą, ugniatamy i odstawiamy na kilka minut. Jaja gotujemy na twardo i po schłodzeniu kroimy w grubą kostkę. Selera naciowego kroimy w plasterki grubości 3 do 4 milimetrów. Rzodkiew odciskamy z nadmiaru soku, podobnie czynimy z porem, a następnie dodajemy do pokrojonych jaj, pora i selera, dodajemy groszek, majonez oraz sól i pieprz do smaku. Pierwszy raz robiłem taką sałatkę, ale muszę przyznać, że wyszła bardzo dobra i dość lekka w smaku mimo majonezu, chyba z uwagi na rzodkiew, która ma lekko ostry smak i jest chrupiąca pod zębami.

Sezonowa sałatka z tuńczykiem, ogórkiem małosolnym i chrzanem

Przepis ten wymyśliłem prawie dwadzieścia lat temu, kiedy w czasie studiów przebywałem na wakacyjnym obozie w Ustroniu Morskim i nocowaliśmy w namiotach harcerskich. Trzeba było sobie jakoś radzić, by w spartańskich warunkach przygotować do jedzenia coś w miarę szybkiego i bardzo prostego.

Do sałatki potrzebne będą trzy ogórki małosolne, ze trzy łyżeczki chrzanu (w zależności od indywidualnego gustu można użyć więcej lub mniej, ja zawsze dodaję ciut więcej), puszka groszku konserwowego, jedna cebula i dwie puszki tuńczyka w kawałkach. Ogórki kroimy w kostkę, podobnie cebulę, a następnie łączymy z groszkiem i chrzanem. Polecam do sałatki chrzan śmietankowy, ma lepszą konsystencję i łagodniejszy smak. Rybę odsączamy z oleju, ale nie całkowicie, pozostawmy tak ¼ zalewy, przyda się jako składnik łączący  wszystkie składniki, gdy wymiesza się z chrzanem. Zamiast tuńczyka możemy użyć makreli lub śledzia w oleju, pasuje tak samo jak tuńczyk. Wszystkie składniki musimy dobrze wymieszać, dodajemy sól i pieprz do smaku, oto cały przepis na doskonałą sałatkę śniadaniową.

Koniec lata to jeszcze idealna pora, kiedy możemy taką sałatkę zrobić, gdyż wciąż możemy kupić na bazarze ogórki gruntowe, z których przygotujemy ogórki małosolne. Zimą tę sałatkę trudno raczej zrobić, no chyba, że wykorzystamy ogórki kiszone, jednak wtedy sałatka może wyjść trochę za kwaśna. Ja przygotowuję ją tylko w sezonie letnim, kiedy przygotowuje się ogórki kiszone na zimę i zawsze w kamiennym garnku dodatkowo Mama kisi ogórki do jedzenia na bieżąco. Po dwóch dniach są idealne, jeszcze nie przekwaszone, a już złamany jest ten surowy smak, takie ogórki uwielbiam.