
Niedawno podawałem Wam przepis na penne z kurczakiem w sosie tymiankowym z pesto. Dzisiaj trochę inna wariacja na temat tego dania. Inaczej przygotowałem kurczaka i zastosowałem inne dodatki. Na porcję dla dwóch osób potrzeba będzie dwa średniej wielkości filety z kurczaka, 4 kawałki suszonych pomidorów w oliwie, mały kubek śmietany 18%, 3 łyżeczki pesto, 3 łyżki startego parmezanu, sól i pieprz do smaku. Śmietana u mnie tradycyjnie z Piątnicy, no i oczywiście oryginalny parmezan, a nie jakieś wyroby seropodobne.

Filety z kurczaka gotujemy w osolonej wodzie około 20 minut. W międzyczasie możemy sobie pokroić pomidory w cienkie paski. Ugotowane mięso wyjmujemy z wody i pozostawiamy chwilę do przestygnięcia. Zasadniczo mięso nie musi być zupełnie zimne, wystarczy by przestygło na tyle byśmy się nie poparzyli szarpiąc je na pojedyncze włókna. Mięsa nie kroimy nożem na kawałki, ale po prostu rozrywamy widelcem wzdłuż włókien na cieńsze lub grubsze paski, zależy jak się porwie. Makaron gotujemy w osolonej wodzie by był al dente. Podzielonego na paski kurczaka przesmażamy na oliwie wraz z pokrojonymi pomidorami. Musimy pilnować by mięso nie przesuszyło się za bardzo. Gdy mięso zacznie nabierać złotawego koloru dodajemy pesto i podlewamy kilkoma łyżkami wody, w której gotuje się makaron. Powinniśmy uzyskać sos o gładkiej konsystencji. Chwilę dusimy całość by smaki się przeniknęły, a następnie dodajemy kubek śmietany i ponownie rozprowadzamy z niewielka ilością wody z gotowania makaronu do osiągnięcia gładkiej konsystencji sosu. Patelnię podgrzewamy już na minimalnym ogniu. Ugotowany makaron dodajemy do sosu na patelnię, wsypujemy starty parmezan, dodajemy jeszcze ze 3 lub 4 łyżki wody z gotowania makaronu i mieszamy by ser się roztopił, a makaron pokrył sosem, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Ponieważ pesto i parmezan są dość słone, danie doprawiamy na samym końcu by nie wyszło przesolone. Po nałożeniu porcji na talerze posypujemy jeszcze startym parmezanem i świeżo mielonym pieprzem na wierzchu.

Taka trochę inna wariacja na temat penne z kurczakiem i pesto z poprzedniego przepisu. Chyba udało mi się osiągnąć trochę głębszy i zróżnicowany smak niż we wcześniejszej wersji. Jednak penne z kurczakiem i pesto przygotowane na oba sposoby jest bardzo smacznym i prostym daniem, które możemy przygotować zarówno na elegancką kolację we dwójkę, jak i na spotkanie ze znajomymi.
Dawno już nie jadłem makaronu z sosem carbonara więc postawiłem dziś na kolację w stylu włoskim. Tym razem przygotowałem oryginalną włoską carbonarę, no prawie oryginalną bo nie miałem pancety (to taka włoska wędzona słonina). Do przepisu wykorzystałem około 10 dag boczku może być wędzony lub parzony, dwa jajka, 3 łyżki startego parmezanu, łyżeczkę bazylii i oregano, makaron porcja na jedną osobę, bo takie proporcje podałem w tym przepisie, sól i pieprz. Boczek kroimy w kostkę i smażymy z dodatkiem soli i pieprzu by cały tłuszcz się wytopił, ale jednocześnie boczek nie przypiekł za bardzo. W międzyczasie gotujemy makaron w osolonej wodzie. Jedno jajo i jedno żółtko roztrzepujemy z dodatkiem suszonego oregano i bazylii. Jest taka zasada, że dajemy jedno całe jajo plus dodatkowe żółtko na każdą osobę. Makaron dodajemy do boczku i chwilę podgrzewamy, wyłączamy płomień pod patelnią, dodajemy żółtka i parmezan i mieszamy by jaja z parmezanem utworzyły sos, który oblepi makaron. Nie róbmy tego na ogniu, gdyż jaja się nam zetną i dostaniemy makaron z jajecznicą. Możemy zostawić kilka łyżek wody z gotowania makaronu, jak wyjdzie nam za suchy makaron możemy dodać ze dwie łyżki wody i całość wymieszać jeszcze na patelni.
Pierwszy raz przygotowałem spaghetti carbonara w wersji bez śmietany i prawdę mówiąc bardziej mi smakuje ta ze śmietaną. Jeśli przygotowujemy carbonarę ze śmietaną, na jedną osobę wystarczy mały kubek śmietany 18%, na dwie osoby duży kubek. Ja używam śmietany z Piatnicy, najlepiej nadaje się do carbonary. Do śmietany dodajemy tylko jedno żółtko, suszone oregano, bazylię i mieszamy. Podobnie jak w wersji z samymi jajami najpierw makaron łączymy z boczkiem, a następnie dodajemy śmietanę i parmezan. W tym przypadku nie grozi nam, że jajka się zetną. Śmietana utworzy z parmezanem fajny kremowy sos. Ta wersja carbonary jest moją ulubioną, ma dużo więcej sosu i makaron przez to nie jest aż tak suchy jak w oryginalnym włoskim przepisie.




Jakiś czas temu przygotowywałem już tę zapiekankę. Teraz pomyślałem, że znów ją zrobię i podam Wam przepis. Jest to dość proste danie, w miarę szybkie w przygotowaniu, zdrowe, choć może nie w 100% fit 🙂
Kurczaka najlepiej dzień wcześniej pokroić na kawałki i zamarynować w przyprawach i odrobinie oliwy by mięso nabrało aromatu. Brokuł dzielimy na różyczki, obieramy z przylistków i obgotowujemy w osolonej wodzie z łyżeczką cukru przez maksymalnie 3 minuty, nie więcej. Kurczaka obsmażamy na oliwie na tyle krótko by mięso nie było surowe, ale nie przesuszone, później jeszcze będziemy całość zapiekać. Ser ścieramy na tarce z grubymi oczkami. W międzyczasie gdy obsmażamy kurczaka możemy ugotować makaron (ja wykorzystałem penne, chyba najlepiej pasuje do zapiekanek). Makaron gotujemy al dente. Wszystko będzie jeszcze poddawane obróbce termicznej więc nie musi być bardzo miękkie. Na koniec przygotowujemy beszamel, bo bardzo szybko gęstnieje. Mąkę obsmażamy na maśle na lekko złotawy kolor. Następnie dodajemy stopniowo zimne mleko i szybko mieszamy by nie zrobiły się grudki. Jeśli stwierdzimy, że beszamel jest za rzadki, możemy nie wykorzystywać całego mleka. Pamiętajcie, jak nie będziecie szybko mieszali od początku powstaną grudki, polecam ewentualnie użyć więcej masła by zasmażka nie była za sucha przed dodaniem mleka, ewentualnie potem przetrzeć beszamel przez sito. Oczywiście podczas mieszania dodajemy gałkę muszkatołową w zależności od upodobać smakowych, mając na uwadze, że jest to dość intensywny i specyficzny smak, który nie każdy musi lubić.




Uczestniczyłem kiedyś warsztatach z kuchni tajskiej. Uczyłem się jak przygotować zupę tom yum czy makaron pad thai. W ostatnią sobotę postanowiłem sam przygotować w domu jedno z tych dań. Oczywiście trochę je zmodyfikowałem, bo nie posiadałem wszystkich składników. Do mojej wersji pad thai wykorzystamy dwa filety z kurczaka, zamiast kurczaka można użyć krewetek, paprykę czerwoną, 3 łodygi selera naciowego, jedną średnią marchew, połowę pora (część biała), dwa suszone liście limonki oraz pastę pad thai, sos rybny. Ja ponieważ miałem jeszcze w domu pastę sezamową tahin, też ją wykorzystałem do zamarynowania mięsa. Ponadto opakowanie makaronu ryżowego i świeżą kolendrę.





Makaron można podawać na wiele sposobów, z sosami, w formie zapiekanek, z warzywami, z mięsem, na słodko. Niestety nie nauczyłem się jeszcze przygotowywać domowego makaronu, więc w przepisach wykorzystuję ten kupiony w sklepie. Prawdę mówiąc można kupić na tyle dobre makarony, że przygotowywanie własnego jest dla mnie lekką stratą czasu, choć bez wątpienia smakowałby jeszcze lepiej niż taki sklepowy. Tym razem przepis na zielony makaron, czyli ze szpinakiem i łososiem. Do mojego przepisu potrzeba dwa opakowania mrożonego szpinaku rozdrobnionego (najlepszy jest z Hortexu), mały kubeczek śmietany 18% (ja używam zwykle tej z Piatnicy), 3 ząbki czosnku, jedno opakowanie łososia wędzonego (takiego w plastrach, jakie możemy kupić w hipermarketach), kto lubi łososia może użyć nawet podwójną ilość ryby, sól i pieprz do smaku, no i oczywiście makaron, (na dwie osoby połowa takiego standardowego opakowania spaghetti).
Makaron gotujemy w osolonej wodzie zgodnie z przepisem na opakowaniu, jak widzicie ja użyłem spaghetti, ale może też być penne, czy tagliatelle. W międzyczasie przygotowujemy szpinak. Zamrożony szpinak wykładamy na patelnię i trzymamy na ogniu, dopóki się nie rozmrozi, a nadmiar wody nie odparuje. Następnie dodajemy łyżkę masła, 3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, sól i pierz do smaku i jeszcze chwilę dusimy. Na koniec dodajemy śmietanę i całość chwilę trzymamy na ogniu by wszystkie składniki się połączyły, a masa uzyskała jednolitą konsystencję. Ugotowany makaron dodajemy do szpinaku, wkładamy porozrywane na kawałki płaty łososia i jeszcze ze 2 minuty trzymamy na ogniu, cały czas mieszając by sos szpinakowy oblepił makaron i wymieszał się z kawałkami łososia. Makaron podałem posypany świeżo startym parmezanem, tak smakuje najlepiej, a parmezan dodaje charakterystycznego słonego posmaku. Do tego lampka białego wina i czego chcieć więcej…
Lasagne jest jednym z moich ulubionych włoskich dań, zaraz po pizzy. Dziś podam Wam przepis na tradycyjną wersję z mięsem i sosem pomidorowym. Na keksówkę długości około 30 centymetrów potrzeba 6 płatów makaronu lasagne, pół kilograma mielonej wołowiny, słoiczek koncentratu pomidorowego lub kartonik pasty pomidorowej, jedną cebulę, 4 lub 5 ząbków czosnku oraz zioła i przyprawy, sól, pieprz, pieprz ziołowy, suszoną bazylię i suszone oregano. Dodatkowo około 50 dag mozarelli i mąkę, gałkę muszkatołową, mleko oraz masło na sos beszamelowy.
W międzyczasie możemy podgotować makaron. Są różne szkoły, jedni przekładają surowy makaron sosem, inni lekko wcześniej podgotowują. Ja należę do tych drugich. Mam wtedy pewność, że moja lasagne nie wyjdzie zbyt sucha, bo makaron już był wstępnie gotowany i wchłonął trochę wody. Ja podgotowuję makaron na tyle, by pojedyncze płaty stały się całkowicie plastyczne. Należy pamiętać, że po ugotowaniu trzeba je pojedynczo rozłożyć na talerzach lub desce, gdyż w przeciwnym razie płaty się posklejają i będzie problem. Na koniec przygotowujemy sos beszamelowy. Łyżkę mąki smażymy na suchej patelni z łyżką masła. Gdy mąka się już przesmażyła wlewamy zimne mleko i mieszamy szybko widelcem lub trzepaczką do uzyskania gładkiej konsystencji, uważając by nie porobiły się grudki. Jeśli robicie beszamel po raz pierwszy może wam nie wyjść i trzeba będzie zrobić drugie podejście by nie pozostały grudki mąki nierozmieszanej. Doprawiamy lekko pieprzem i mieloną gałką muszkatołową.
Makaron z sosem bolognese to jedno z najpopularniejszych i najprostszych w wykonaniu włoskich dań makaronowych. Do przygotowania sosu (porcja na trzy osoby) potrzeba pół kilograma zmielonego mięsa wołowego, słoiczek koncentratu pomidorowego lub kartonik passaty pomidorowej, jedną cebulę, cztery ząbki czosnku, suszone oregano i bazylię oraz kilka listków świeżej bazylii i tarty parmezan (oryginalny, a nie jakieś mieszanki tartego sera żółtego). Mięso obsmażamy na mocno rozgrzanej patelni z dodatkiem oliwy, cały czas rozdrabniając widelcem by nie zbiło się w duże gumowate kawałki. Gdy mięso całkowicie puściło już wodę i jest lekko przesmażone dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę, suszone oregano i bazylię po łyżeczce każdego, sól, pieprz i dalej smażymy aż dodana cebulka całkowicie się zeszkli. Na koniec, do usmażonego mięsa dodajemy słoiczek koncentratu pomidorowego lub, jak pisałem wcześniej, kartonik passaty pomidorowej, doprawiamy jeszcze solą i cukrem do smaku. Jeżeli używamy koncentratu musimy dodatkowo wlać około pół szklanki wody, by całość nabrała konsystencji sosu (w przypadku passaty nie musimy już dolewać wody). Wyciskamy obrane ząbki czosnku i całość dusimy około 15 minut. Gdy sos jest gotowy dodajemy jeszcze pokrojone świeże liście bazylii, dodadzą niesamowitego aromatu i mieszamy już bez zagotowywania.
Teraz czas na makaron, pamiętajmy makaron gotujemy zawsze tuż przed podaniem w dużej ilości wody z dodatkiem soli. Ja wykorzystałem różnokolorowe tagliatelle, ale najpopularniejsze są chyba nitki spaghetti, choć równie dobrze możemy podać penne. Makaron wykładamy na talerze, polewamy przygotowanym sosem i posypujemy świeżo startym parmezanem, możemy również jeszcze dodać na wierzch porwane na kawałki listki świeżej bazylii. Smacznego…
To chyba najprostszy przepis na makaron, no nie samo wykonanie makaronu, ale włoskie danie makaronowe. Do przepisu potrzeba na sos dla dwóch osób dwie puszki pomidorów pelati, dwa ząbki czosnku, jedną lub dwie cebule, suszone oregano i bazylię, kilka listków świeżej bazylii oraz to co nadaje ostrości temu daniu, ja wykorzystałem gotową mieszankę przypraw all’arrabbiata, którą przywiozłem z Włoch (kto nie ma, może użyć mieszanki mielonego chili i ostrej papryki). Makaron w zależności od liczby osób, które zapraszamy na obiad oraz świeżo tarty parmezan, sól i cukier do smaku.
Cebule obieramy i kroimy w kostkę, obsmażamy na oleju aż się zeszkli. Następnie do zeszklonej cebuli dodajemy dwie puszki pomidorów, wyciskamy dwa ząbki czosnku, wsypujemy łyżeczkę suszonego oregano, łyżeczkę bazylii i pół łyżeczki przyprawy do makaronu all’arrabbiata, sól i cukier do smaku. Pamiętajcie, sól wyciąga i podkreśla słodycz pomidorów. Kto nie ma gotowej przyprawy, jak pisałem wcześniej, może użyć chili oraz ostrej papryki, da taki sam efekt. Zarówno gotową przyprawę, jak i chili i ostrą paprykę dodajemy, w zależności od naszej tolerancji na ostre przyprawy. Muszę przyznać, że mieszanka, którą sobie przywiozłem już chyba z 5 lat temu nadal trzyma moc i na dwie puszki pomidorów niecała łyżeczka zupełnie wystarcza nadając i tak dość mocny wyrazisty smak, ale o to chodzi w tym daniu by było ostre. Sos musi mieć gęstą konsystencję więc z pierwotnej ilości powinna nam zostać ciut więcej niż połowa. Na koniec, jak sos już osiągnie właściwą gęstość, dodajemy posiekane listki świeżej bazylii, dodadzą niesamowitego aromatu całemu daniu. Makaron gotujemy al dente tuż przed podaniem, następnie polewamy sosem, posypujemy świeżo startym parmezanem i gotowe. Smaczne danie o włoskim charakterze i dużej mocy, jest ostre, ale takie powinno być. Smacznego…