

Paryż, to jedno z najcześciej odwiedzanych miast przez turystów. Jest to też chyba jedno z najładniejszych miast, przynajmniej w mojej ocenie. Ja tam czuję się bardzo dobrze i po centrum potrafię się swobodnie poruszać. Już mógłbym tam wrócić. Mój obecny pobyt był czwartą wizytą w tym mieście. Moja Mama za miesiąc kończy 80 lat więc postanowiłem w ramach prezentu urodzinowego zorganizować Jej taką wycieczkę. Żeby spokojnie zrealizować cały plan, z Polski wylecieliśmy w czwartek po południu, a lot powrotny mieliśmy w poniedziałek z samego rana. Do dyspozycji mieliśmy więc trzy pełne dni na miejscu. By było wszędzie blisko zarezerwowałem apartament przy Rue de Temple, praktycznie w samym centrum Paryża, na wprost z okna apartamentu widać było Centrum Pompidou, a kątem wieże Katedry Notre-Dame, po prostu idealnie. Jedyny minus, to te kamienice nie mają niestety wind i wejście wąskimi, krętymi schodami jest za każdym razem wyzwaniem.

Głównym punktem pierwszego dnia pobytu był wjazd na sam szczyt Wieży Eiffela, no trudno było odpuścić taką atrakcję będąc w Paryżu. To najbardziej znany symbol miasta. Ponieważ w Paryżu zabytki i urokliwe miejsca znajdują się za każdym rogiem, więc zasadniczo dużo spacerowaliśmy, a tylko dłuższe odcinki pokonywali metrem. Z naszego mieszkania przy Rue de Temple udaliśmy się po godzinie 10.00 spacerem w kierunku Katedry Notre-Dame. Na 14.00 mieliśmy zarezerwowane wejście na wieżę, by nie stać w kolejkach do kas więc było jeszcze kilka godzin, by coś ciekawego zobaczyć. Idąc w kierunku Sekwany przez Rue de Temple dotarliśmy do Hotel de Ville, czyli ratusza miejskiego. Jest to niesamowity budynek z urzekającą architekturą, położony nad brzegiem Sekwany. Stamtąd to już chwila moment do Notre-Dame, która znajduje się na wysepce. No niestety po ostatnim pożarze katedra jest nadal zamknięta, ale i tak na placu wokół gromadzą się setki turystów, Tam zawsze jest bardzo tłoczno. Zrobiliśmy kilka zdjęć, choć otoczenie katedry stanowi plac budowy i przeszliśmy zgodnie z planem na drugi brzeg Sekwany. W kwartale ulic Rue du Petit Pont, Boulevard Saint-Michel, Rue Saint-Severin i brzegiem Sekwany jest zagłębie restauracyjno kawiarniane. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, to miejsce za każdym razem mnie urzeka. Jest tam również mnóstwo sklepów z pamiątkami. W kawiarni Le Lutece, przy Boulevard Saint-Michel wypiliśmy kawę i ruszyliśmy dalej. Postój na kawę był obowiązkowym punktem spaceru każdego dnia. Kolejnym celem w drodze do Wieży Eiffela był Hotel des Invalides.

Ze stacji metra Odeon podjechaliśmy do Varene, które jest zaraz przy Hotel des Invalides. Budynek ma charakterystyczną złotą kopułę, nie wchodziliśmy do środka, obejrzeliśmy go tylko z zewnątrz i ruszyliśmy w kierunku Pól Marsowych i Wieży Eiffela. Dla zainteresowanych Hotel des Invalides to kompleks muzeów wojskowych, gdzie znajduje się m.in. mauzoleum Napoleona.
Niestety prze zbliżającą się olimpiadę masa ulic w Paryżu jest już zablokowana, a w wielu popularnych miejsca budowane są tymczasowe mini stadiony. Taki też stadion był budowany na Polach Marsowych i połowa tego obszaru była zamknięta. Planowaliśmy sobie spokojnie posiedzieć na ławkach z widokiem na Wieżę Eiffela, ale niestety się nie dało. Nadrabiając kilkaset metrów dotarliśmy na czas pod wieżę. Oczywiście tam zawsze jest tłok, cała masa turystów oraz sprzedawcy takich malutkich lub większych miniatur wieży.

Żeby nie stać w kolejkach, bilety zakupiłem jeszcze w Polsce, była dostępna opcja z lampką szampana na szczycie wieży więc mieliśmy dodatkową atrakcję. Na sam szczyt wieży wjeżdża się dwoma windami. Oczywiście trzeba było postać kilkanaście minut w kolejce do wind, ale widok z góry robi niesamowite wrażenie i do tego lampka szampana na uczczenie urodzin Mamy. Można by tam stać przez kilka godzin i podziwiać panoramę miasta, ale niestety czas gonił do kolejnych atrakcji więc po zrobieniu zdjęć i spędzeniu z pół godziny na górze, ponownie staliśmy w kolejce do windy, ale tym razem już w dół.
Naturalnym kierunkiem spaceru od Wieży Eiffela jest Trocadero, czyli plac z fontannami po drugiej stronie Sekwany. Niestety z uwagi na olimpiadę fontanny były wyłączone i również zabudowane trybunami i mini stadionem. Na szczęście sam plac nie był zamknięty i można było zrobić sobie zdjęcia z wieżą w tle, to też obowiązkowy punkt wycieczki po Paryżu.

Z Trocadero metrem podjechaliśmy do Łuku Triumfalnego na Placu Charlesa de Gaulle. Dla zainteresowanych, informuję, że można wejść na szczyt łuku, jednak my już sobie odpuściliśmy, tym bardziej, że wejście jest po schodach. Zrobiliśmy tylko pamiątkowe zdjęcia od strony Pól Elizejskich i skierowaliśmy się ponownie do stacji metra, w kierunku centrum by trochę odpocząć po kilkugodzinnym spacerze. Wracając do mieszkania zjedliśmy jeszcze przepyszny obiad w jednej z restauracji przy Rue des Archives. Pogoda była w sam raz na wycieczkę po mieście, trochę słońca i trochę chmur, dość ciepło ale nie za gorąco więc idealnie.

Wieczorem zrobiliśmy sobie jeszcze spacer w kierunku Muzeum Louvre. Nie jestem jakimś miłośnikiem sztuki i malarstwa więc wizytę w muzeum odpuściliśmy sobie, ale podeszliśmy do szklanej piramidy nad wejściem do muzeum, która jest chyba wszystkim znana. Na wizytę w muzeum trzeba by poświęcić cały dzień, a na to nie mieliśmy czasu. Sam spacer z Rue de Temple, gdzie mieszkaliśmy do Muzeum Louvre był bardzo przyjemny. Po drodze mijaliśmy kontrowersyjne w swej architekturze centrum Pompidou, wielkie centrum handlowe przy stacji metra Les Halles, no i oczywiście cudowne paryskie kamienice, które są bardzo urzekające. Do mieszkania wracaliśmy już nad brzegiem Sekwany. Powoli zapadał zmrok więc włączyło się oświetlenie uliczne i iluminacje niektórych budynków, co dodawało jeszcze większego uroku. Tak nam minął pierwszy dzień w Paryżu. Praktycznie wszystko zostało zrealizowane zgodnie z planem, choć nie odbyliśmy spaceru przynajmniej kawałkiem Pól Elizejskich, ale ze względu na zmęczenie odpuściliśmy sobie.
Trasa, którą Wam opisałem, to idealny plan wycieczki po centrum Paryża pozwalający zobaczyć wszystkie atrakcje zlokalizowane w tej okolicy w jeden dzień. Kolejnego dnia czekał na nas Montmartre, ale o tym już w kolejnym wpisie… Zapraszam wkrótce.



































































































