Sernik baskijski

O serniku baskijskim czytałem już wielokrotnie, ale jakoś nigdy nie mogłem się zabrać za jego upieczenie. Jednak na ostatnie Boże Narodzenie wreszcie postanowiłem go zrobić. W perspektywie jest Wielkanoc więc będziecie mogli wykorzystać ten przepis już na najbliższe święta. Sernik ten jest bardzo kremowy w konsystencji. Nie wymyślę tu nowego przepisu, bo tez opierałem się na tych internetowych. Do przygotowania sernika potrzeba 6 opakowań serka Philadelphia o pojemności 125 g, 250 g serka mascarpone, szklankę cukru, jedno opakowanie cukru waniliowego, 6 jaj, 400 ml śmietanki 30% (można dać trochę mniej), sok z połowy cytryny. Na spód ciasta 200 g herbatników zbożowych i pół kostki masła.

Zaczynamy od przygotowania spodu. Herbatniki miksujemy w mikserze na drobny pył, taki jak mąka, masło rozpuszczamy w rondelku i łączymy z mąką herbatnikową. Tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia, tak by wystawał powyżej brzegów tortownicy. Sernik sporo wyrasta podczas pieczenie więc papier musi wystawać by masa się nie przelała na blahę. Na dno tortownicy wysypujemy masę heratnikowo-maślaną i ugniatamy na płasko. Spód sernika podpiekamy w temperaturze 180°C z włączonym termoobiegiem przez około 8 minut. 

Teraz przejdźmy do przygotowania masy serowej, serki Philadelphia miksujemy z serkiem mascarpone i cukrem na gładką masą, następnie stopniowo dodajemy po jednym jaju i nadal miksujemy, już na niższych obrotach. Na koniec dodajemy śmietankę i sok z cytryny i jeszcze chwilę mieszamy. Masa będzie dość rzadka. Przygotowaną masę serową wylewamy na przestudzony spód. Sernik pieczemy około 40 minut w temperaturze około 200°C z włączonym termoobiegiem. W większości przepisów podają by piec w funkcji dolna i górna blacha bez termoobiegu w temperaturze 220°C lub 240°C. Po tym czasie sernik będzie w części środkowej nadal miał płynną konsystencję, dopiero w lodówce stężeje. Nie zdziwcie się bo jego konsystencja po schłodzeniu prawie nadaje się do smarowania, to jest cecha tego sernika, jest mega kremowy, ale daje się spokojnie kroić na kawałki, przynajmniej mój się nadawał. Mój sernik wyszedł dość spieczony z góry, następnym razem będę go chyba musiał przykryć folią aluminiową by zbytnio się nie spiekł. No cóż to był mój pierwszy raz z sernikiem baskijskim więc pewnie jeszcze wiele prób przede mną. Próbujcie sami, jest zupełnie inny od standardowych serników jakie znamy, ale na pewno wart upieczenia i posmakowania.