Sernik na kruchym spodzie

Kolejny z moich przepisów na pyszne domowe ciasto, tym razem sernik na kruchym spodzie. Na ciasto potrzeba będzie 250 g mąki, 125 g masła, 75 g cukru, jedno opakowanie cukru waniliowego, jedno jajo, łyżeczkę soli. Na masę serową 1,5 kg sera twarogowego, 7 żółtek, 200 g cukru, opakowanie cukru waniliowego, 600 ml mleka, jedno opakowanie budyniu waniliowego i jedno śmietankowego, oba bez cukru, cztery łyżki oleju. Proporcje podałem na standardową brytfannę na ciasto o wymiarach 24 na 40 cm.

Mąkę przesiewamy przez sitko, dodajemy  cukier, cukier waniliowy, sól, pokrojone w kostkę masło o temperaturze pokojowej i całość siekamy nożem. Następnie dodajemy jajo i szybko zagniatamy ciasto, które chłodzimy w lodówce tak ze dwie godziny.  Pod koniec tego czasu zabieramy się za przygotowanie masy serowej. Żółtka ucieramy z cukrem na puszysty kogel-mogel, następnie dodajemy zmielony w maszynce do mięsa ser i dalej miksujemy. Budynie rozpuszczamy w zimnym mleku i wlewamy do masy serowej, dodajemy również olej. Całość dokładnie miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Spód blachy i boki wykładamy schłodzonym ciastem i wylewamy masę serową. Ciasto pieczemy najpierw 20 minut z włączoną dolną blachą i termo-obiegiem w temperaturze 150°C przez 25 minut. Następnie zwiększamy temperaturę do 175 °C i pieczemy jeszcze przez 35 minut. Jeśli z góry dotkniemy palcem masę serową i nabrała już ona konsystencji galaretki, to ciasto jest upieczone. Jeśli ktoś lubi do masy serowej może dodać garść rodzynek lub zetrzeć trochę skórki cytrynowej.

Placek królewski, zwany także miodownikiem

Przed Bożym Narodzeniem postanowiłem, że tym razem upiekę placek królewski, czyli inaczej miodownik. Zawsze makowiec lub sernik więc postawiłem na coś innego i nowego. Nigdy nie robiłem tego ciasta i prawdę mówiąc byłem lekko  przerażony, bo wydawało mi się z opisu w Internecie, bardzo trudne w przygotowaniu. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Ciasto jest w miarę proste w wykonaniu w skali na 10 to 5 punktów, ale wymaga trochę czasu, około dwóch godzin na samo przygotowanie. Na moją wersję miodownika potrzeba na ciasto 0,5 kg mąki, 2 jaja, jeden cukier waniliowy, szczyptę soli, dwie łyżki miodu, dwie łyżki mleka, 200 g masła i 200 g cukru pudru, jedną łyżkę sody oczyszczonej. Na krem, ja zrobiłem budyniowy, a nie grysikowy, choć z takim też można znaleźć przepisy na to ciasto, 600 ml mleka, dwa opakowania budyniu waniliowego niesłodzonego, 300 g masła, 120 g cukru pudru. Na wierzchnią warstwę orzechową dwie łyżki miodu, 120 g masła, 100 g cukru, 200 g siekanych orzechów włoskich. Dodatkowo 600 g powideł śliwkowych. To są proporcje na standardową brytfannę na ciasto o wymiarach 24 na 40 cm.

Zaczynamy od przygotowania ciasta. Mąkę przesiewamy z sodą oczyszczoną, dodajemy cukier i mieszamy, w międzyczasie na małym ogniu rozpuszczamy mleko z miodem, musimy poczekać by wystygło przed dodaniem do reszty składników. Do składników sypkich dodajemy masło o temperaturze pokojowej i siekamy razem z mąką nożem. Teraz jest pora na dodanie jaj i lekkie wyrobienie ciasta, a na końcu dodajemy mleko z miodem. Wyrabiamy gładkie ciasto i dzielimy na 3 części. Ciasto jest dość plastyczne i ciężko się rozwałkowuje więc można lekko tylko rozwałkować, a resztę pracy wykonać już palcami wygniatając ciastem spód blachy. Polecam też schłodzenie ciasta w lodówce zamiast rozwałkowywania od razu po zagnieceniu, schłodzone nie będzie się tak rozpadać przy rozwałkowywaniu. Nie przejmujmy się jednak tym, gdyż jak pisałem można ciastem po prostu wygnieść palcami blachę bez specjalnego rozwałkowywania. Nasz placek składać się będzie z trzech warstw ciasta więc dlatego mamy trzy porcje. Każdy blat pieczemy oddzielnie w temperaturze 180°C z włączonym termo obiegiem 12 minut. Pieczenie trzeciego blatu tzw. wierzchniego wygląda trochę inaczej. Najpierw przygotowujemy masę orzechową. Masło roztapiamy z cukrem i miodem, następnie dodajemy posiekane orzechy i ze dwie minuty smażymy na patelni aż cukier całkowicie się rozpuści i całość zacznie gęstnieć. Masę wykładamy na trzeci blat i pieczemy również 12 minut w 180°C.

Po wyjęciu z piekarnika blaty szybko twardnieją, ale ten z warstwą orzechową pozostaje dosyć „plastyczny” i jak dwa pozostałe możemy łatwo obracać, z tym, tego nie da się zrobić. Po przestudzeniu na drabince z piekarnika blat z masą orzechową włożyłem do lodówki, po schłodzeniu masy również stwardniał i można go już było łatwo przenosić (to schłodzenie w lodówce bardzo pomaga). Gdy blaty stygną przygotowujemy krem budyniowy. Pierwotnie znalazłem przepis, że wystarczy jeden budyń, jednak to trochę za mało na taką brytfankę, dlatego podałem Wam inne trochę proporcje. Budynie przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, ale z tą ilością mleka, którą ja podałem. Masło ubijamy mikserem z cukrem na puszystą masę. Gdy budyń całkowicie wystygnie dodajemy go do masła miksując na niskich obrotach. Pamiętajmy by podczas stygnięcia budyniu przemieszać go co jakiś czas, w przeciwnym razie na powierzchni stworzy się charakterystyczna skórka.

Mamy gotowe blaty i krem więc przystępujemy do składania ciasta. Brytfannę w której piekliśmy blaty wykładamy papierem do pieczenia i kładziemy pierwszy blat na spód. Następnie smarujemy go powidłami, na tę wielkość wykorzystamy praktycznie cały słoiczek o pojemności 290 g. Na powidłach rozsmarowujemy połowę kremu budyniowego i przykrywamy drugim blatem ciasta i powtarzamy czynność, najpierw powidła, potem reszta kremu, na wierzch kładziemy trzeci blat z masą orzechową i lekko dociskamy.

Wigilia była w niedzielę, a ja ciasto piekłem w czwartek po południu. Ciasto to należy wykonać wcześniej przed planowanym podaniem aby blaty zmiękły. Prawdę mówiąc nie byłem pewien jakie wyjdzie moje ciasto, ale przyznam bez chwalenia się, że wyszło przepyszne, jak na pierwszy raz. Dwa dni ciasto leżakowało w lodówce i blaty zrobiły się idealnie miękkie. Co mogę powiedzieć, jeszcze nie raz zrobię to ciasto bez wątpienia bo jest przepyszne, choć dość sycące. Kolejnym razem zamiast masy orzechowej może na wierzchu dam polewę czekoladową, bo o takich wersjach też czytałem. Można również zamiast kremu maślano budyniowego przygotować krem grysikowy, może też dokonam takiej zamiany.

Spróbujcie sami, to naprawdę przepyszne i nie tak trudne ciasto, jak by się mogło wydawać.

Wesołych Świąt

Zdrowych, bo to najważniejsze,

pełnych radosnych chwil, optymizmu,

miłości względem drugiego człowieka,

pozbawionych pogoni w sumie za nie wiadomo czym,

nieczułych na złe słowo i wzajemne niechęci

Świąt Bożego Narodzenia 

dla wszystkich moich  Czytelników…

 

Zaszufladkowano do kategorii Ogólne

Tarta z kurczakiem w sosie pomidorowym

Tym razem tarta w wydaniu wytrawnym, a nie słodkim. Ciasto na tartę już mam przetestowane. Dla przypomnienia składniki na ciasto 250 g mąki, 1 łyżeczka soli, 1 łyżeczka cukru, mniej niż pół szklanki wody, 140 g masła. Na farsz dwa filety z kurczaka, 2/3 słoiczka koncentratu pomidorowego, 1 papryka czerwona, 10 d sera gouda, do przyprawienia wykorzystałem mieszankę ziół do souvlaków przywiezioną z Grecji, jeśli ktoś nie ma polecam użyć tymianek, oregano, bazylię, pieprz ziołowy i oczywiście sól.

Zaczynamy od ciasta. Mąkę przesiewamy przez sitko, dodajemy cukier, sól i siekamy nożem z pokrojonym w kostkę masłem. Szybko zagniatamy gładkie ciasto, dodając stopniowo pół szklanki wody lub mniej. By ciasto nie lepiło się do stolnicy polecam lekkie podsypanie mąką. Ciasto chłodzimy zawinięte w folię spożywczą około 4 godzin w lodówce. W międzyczasie przygotowujemy mięsny farsz. Kurczaka kroimy w małą kostkę i przyprawiamy ziołami. Obsmażamy na oleju by mięso puściło wodę i nabrało miękkości, 5 minut to maksimum. Następnie dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę czerwoną, koncentrat pomidorowy, sól, odrobinę cukru i trochę podlewamy wodą by  koncentrat się rozprowadził i sos nabrał jednolitej konsystencji. Oczywiście przygotowanie sosu nie zajmuje 4 godzin, ale tak około 20 minut.

 Schłodzone ciasto przed rozwałkowywaniem trzymamy  około 15 minut w temperaturze pokojowej by nabrało elastyczności. Ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim wysmarowaną masłem formę do tarty. Nakłuwamy ciasto widelcem i podpiekamy w temperaturze około 200°C przez 10 minut. Ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i wysypujemy ziarna fasoli w ten sposób ciasto podczas podpiekania nie podniesie się nam i nie pofaluje. Na podpieczony spód wykładamy kurczaka z sosem i posypujemy startym żółtym serem. Jeśli pozostało nam coś ciasta możemy zrobić ozdobną kratownicę na wierzchu. Tartę pieczemy około 20 minut z włączoną dolną blachą, możemy tez użyć dodatkowo termo obiegu, lub włączyć go 10 minut przed końcem pieczenia dopiero. Ciekawy pomysł na kolację we dwójkę lub lekki obiad. Prosto, szybko i smacznie, gorąco polecam…

Tarta z kremem waniliowym

Pierwszy raz piekłem tartę na słodko i muszę przyznać, że wyszła hmm…, może jeszcze nie idealna, ale bardzo dobra w smaku, jak na pierwszy raz. Do przepisu potrzeba na kruche ciasto 250 g mąki, 1 jajo, 125 g masła, 75 g cukru, szczyptę soli. Na masę kremową, 0,5 litra śmietanki 30%, 6 żółtek, 50 g cukru, opakowanie cukru waniliowego.

Zaczynamy od ciasta. Mąkę przesiewamy prze sito dodajemy schłodzone pokrojone w kostkę masło, cukier i siekamy mąkę z masłem i cukrem. Na koniec dodajemy jajo i zagniatamy gładkie ciasto. Jeśli nam się będzie lekko lepić do stolnicy możemy podsypać odrobinę mąką. Wyrobione ciasto wkładamy w foli na 4 godziny do lodówki. W międzyczasie możemy przygotować masę na krem, choć zasadniczo dopiero z pół godziny przed planowanym pieczeniem. Śmietankę zagotowujemy na wolnym ogniu, żółtka ucieramy z cukrem do białości, następnie wlewamy gorącą śmietankę, cały czas mieszając i pilnując, by nie zrobiła się nam jajecznica na słodko, zamiast masy kremowej. Masa wyjdzie bardzo rzadka, w zasadzie płynna, robiłem kilkukrotnie creme bruele i to jest taka sama masa i konsystencja. Około 15 minut przed rozwałkowywaniem wyjmujemy ciasto z lodówki by lekko zmiękło. Ciasto rozwałkowujemy, podsypując lekko mąką by się nie kleiło i wykładamy nim  formę na tartę wysmarowaną masłem. Ciasto nakłuwamy widelcem i wylewamy na nie schłodzoną masę jajeczną. Tartę pieczemy w temperaturze 180°C przez 40 minut z włączoną dolną płytą bez termoobiegu. Przed wyjęciem z piekarnika masa kremowa musi mieć już galaretkowatą konsystencję jak sprawdzimy lekko z wierzchu palcem. Jeśli wydaje się nam za rzadka, potrzymajmy jeszcze kilka minut dodatkowo. Po wystudzeniu ciasto wkładamy do lodówki i podajemy schłodzone. Jest przepyszne, delikatne i znacznie łatwiejsze w wykonaniu niż się wydaje z przepisu. Spróbujcie sami…

Tarta ze szpinakiem i serkiem ricotta

Wreszcie znalazłem i przetestowałem idealny przepis na kruchy spód do tarty. Na ciasto będzie nam potrzeba 250 gram mąki, 140 gram masła, 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżeczkę soli. Na masę dwa opakowania mrożonego szpinaku lub około 5 tacek pakowanego, świeżego, 4 ząbki czosnku, 1 opakowanie serka risotta, 30 dag boczku. Pamiętajmy by kupić markowy serek, ja raz kupiłem taki z sieciówki spożywczej i zepsuł on cały smak nadzienia szpinakowego, miał po prostu posmak mączno papierowy.
Mąkę siekamy na stolnicy ze schłodzonym pokrojonym w kostkę masłem, następnie dodajemy sól, cukier i dolewając stopniowo pół szklanki wody zagniatamy gładkie ciasto. Ciasto chłodzimy w lodówce, wyczytałem że powinno się je chłodzić 4 godziny. Ja chłodziłem tylko godzinę, wyszło bardzo dobre i łatwo się rozwałkowywało bez kruszenia.
Na patelni wytapiamy z boczku tłuszcz, a następnie dodajemy szpinak. Gdy szpinak puści już całą wodę lub się rozmrozi dodajemy czosnek, przeciśnięty przez praskę, sól i pieprz do smaku i jeszcze chwilę dusimy. Na koniec dodajemy całe opakowanie serka ricotta i jeszcze chwilę trzymamy na ogniu by dobrze rozprowadzić serek, a całość farszu nabrała jednolitej konsystencji.
Na wysmarowaną masłem formę do tarty wykładamy ciasto i lekko ugniatamy oraz nakłuwamy widelcem. Spód do tarty podpiekamy w temperaturze 200°C przez około 8 minut. Pamiętajmy by obciążyć ciasto fasolą przed pieczeniem, czyli na ciasto kładziemy papier do pieczenia i wysypujemy ziarna fasoli, wówczas uzyskamy równą powierzchnię i podczas pieczenia ciasto nie będzie się wybrzuszać. Na podpieczone ciasto wykładamy masę szpinakowo-serową. Z pozostałych resztek ciasta wykroiłem paski, z których stworzyłem ozdobną kratę na wierzchu ciasta. Tartę pieczemy w 180°C do czasu aż nabierze złoto brązowego koloru, czyli tak około pół godziny albo krócej. Ehh, zrobiłem się głodny i z chęcią zjadłbym teraz kawałek takiej tarty.

Domowa szarlotka z budyniem

Ten przepis na szarlotkę mam sprawdzony już od kilku lat. Na ciasto potrzeba 1,5 szklanki mąki, 12 dag masła 1/3 szklanki cukru, 1 jajo, na kruszonkę  1,5 szklanki mąki, 15 dag masła, 2/3 szklanki cukru, 1 jajo. Dodatkowo opakowanie budyniu waniliowego lub śmietankowego, 1,5 kilograma jabłek, cynamon, cukier, sok z cytryny.

Mąkę siekamy z zimnym masłem, dodajemy jajo rozmieszane z cukrem i szybko wyrabiamy ciasto, które następnie chłodzimy w lodówce minimum przez godzinę. W międzyczasie przygotowujemy kruszonkę w taki sam sposób, tylko ciasto chłodzimy w zamrażalniku, a nie lodówce. Budyń przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Jabłka obieramy, szatkujemy na plasterki, obsypujemy cukrem i ugniatamy w rękach. Możemy je lekko skropić sokiem z cytryny by szybko nie ciemniały.

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy, wykładamy nim blachę i nakłuwamy widelcem. Jeśli ciasto będzie się rwało podczas wałkowania po prostu próbujmy po kawałku wyłożyć dno blachy, to nie ma znaczenia. Następnie podpiekamy 10 minut w nagrzanym do 200°C piekarniku. Na cieście rozsmarowujemy warstwę budyniu i wykładamy jabłka. Pamiętajmy by w miarę dobrze odcisnąć jabłka z soku, gdyż w przeciwnym razie  sok mocno nasączy spód ciasta i może wyjść nam zakalec. Jabłka posypujemy cynamonem, w zależności od upodobania możemy go użyć mniej lub więcej. Na wierzchu ścieramy  na tarce o grubych oczkach ciasto przygotowane na kruszonkę, możemy je też próbować rozrywać na kawałki i takimi kawałkami pokryć jabłka.

Ciasto pieczemy w temperaturze 180°C około 50 minut, aż kruszonka nabierze złoto-brązowego koloru. Uwielbiam szarlotkę, to połączenie jabłek, cynamonu i idealnie kruchego ciasta, jest przepyszna.

Ciasto jogurtowe z wiśniami

Ciasto jogurtowe to chyba najprostsze ciasto, z którym każdy nawet niedoświadczony kucharz może się zmierzyć. Do mojej wersji potrzeba 1 kubeczek jogurtu naturalnego (ja użyłem marki Zott), 1 kubeczek oleju, ¾ kubeczka cukru, 3 kubeczki mąki, 3 jaja, 1 i ½  łyżeczki proszku do pieczenia, jedno opakowanie cukru waniliowego. Kiedy pierwszy raz robiłem to ciasto tydzień temu wykorzystałem mały kubeczek jogurtu 150 g i nim odmierzałem proporcje pozostałych składników. Ciasto pięknie wyrosło, było lekkie, puszyste, wilgotne i wyśmienicie smakowało. Dzisiaj ponownie upiekłem to ciasto, jednak użyłem kubeczka jogurtu o pojemności 370 g i takim odmierzałem proporcje cukru, mąki i oleju. Przy tym większym kubku użyłem tez nie 3, a 5 jaj i dwóch łyżeczek proszku do pieczenia. Często znajdziecie w Internecie przepis na ciasto kubeczkowe, czyli kubeczkiem od jogurtu odmierzamy pozostałe składniki.

A teraz samo wykonanie. Jogurt, jaja i olej łączymy mieszając trzepaczką. Nie korzystałem z miksera, gdyż przeczytałem w Internecie, że nie powinno się tego ciasta miksować by było lekkie i puszyste. Następnie do mokrych składników dodałem cukier, cukier waniliowy, przesianą mąkę i proszek do pieczenia, a całość wymieszałem łyżką. Ciasto ma dosyć gęstą konsystencję, ale nie korzystałem na żadnym etapie z miksera. Tak wymieszane składniki przełożyłem na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciasto pieczemy w temperaturze 175°C z włączonym termo obiegiem i dolną blachą około 50 minut. Ciasto jest upieczone jeśli przejdzie test suchego patyczka, czyli sprawdzamy wbijając patyczek w ciasto pod koniec pieczenia. Powinien być tłustawy, ale nie mokry, wtedy nasze ciasto jest upieczone.

Prawda jaki prosty przepis. Ja w obu przypadkach dodałem do ciasta wiśnie, które pozostały mi po przygotowaniu wiśniówki. Należy jednak pamiętać aby je dobrze odsączyć ze spirytusu by nie były nadmiernie wilgotne, gdyż może nam wyjść zakalec. Można tez użyć innych owoców np. śliwek, które pozbawione pestek i przekrojone na połówki rozkładamy na wierzchu ciasta, skórką do dołu. Spróbujcie, polecam, a zobaczycie, że nie raz upieczecie to przepyszne ciasto.

Grecka moussaka

Moussakę ostatnio jadłem podczas wakacji na Krecie. Była przepyszna, zapiekana w małych ceramicznych miseczkach, gorąca, pachnąca ziołami i idealna w smaku. Ostatnio więc postanowiłem sam zmierzyć się z tym greckim przysmakiem. Na moją wersję moussaki potrzeba na 4 porcje kilogram mielonego mięsa wołowego, jedną cebulę, jedną marchew, dwa bakłażany, koncentrat pomidorowy (dwa słoiczki po 195 g, z pudliszek najlepszy) lub pastę pomidorową, mąkę, trochę masła, mleko i zioła, bazylię, tymianek, oregano, gałkę muszkatołową, sól i pieprz.

Bakłażany kroimy w plastry mocno solimy i rozkładamy na papierowych ręcznikach by puściły sok i goryczkę, którą w sobie mają. W międzyczasie przygotowujemy sos mięsno-pomidorowy. Ja użyłem mięsa wołowego, choć w oryginale powinniśmy wykorzystać baraninę. Mielone mięso obsmażamy na patelni, gdy już puści wodę i uda się nią odparować dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę i dalej smażymy przez kilka minut aż cebulka się zeszkli, dodajemy bazylię, oregano i tymianek. Ja miałem gotową mieszankę ziół, którą przywiozłem z wakacji na Krecie więc użyłem tej mieszanki. Na tarce z grubymi oczkami ścieramy jedną obraną marchew i kiedy cebula się już zeszkli dodajemy do mięsa, smażymy dalej kilka minut. Na koniec czas na koncentrat pomidorowy i trochę wody, tak ¼ szklanki. Na tą ilość mięsa ja używam dwa słoiczki koncentratu. Dajemy sól i pieprz oraz odrobinę cukru, pamiętajmy jednak by sos nie wyszedł za słodki. Całość dusimy kilka minut. W niektórych przepisach czytałem, że dodaje się do mięsa czerwonego wina i dusi z winem, ja wina nie użyłem, ale było równie dobre. Plasterki bakłażana płuczemy w zimnej wodzie i rozkładamy by lekko obciekły z wody.

Kiedy sos i bakłażany są już gotowe, na koniec przygotowujemy beszamel, bo szybko gęstnieje. Na maśle obsmażamy mąkę na złoty kolor. Pamiętajmy jak damy za mało masła, przy rozrabianiu mlekiem, zrobią się nam grudki i trzeba będzie zaczynać wszystko od początku. Obsmażoną mąkę rozrabiamy więc zimnym mlekiem do uzyskania gładkiej konsystencji. Dodajemy pieprz i gałkę muszkatołową i trzymamy na wolnym ogniu aż trochę zgęstnieje. Ja zawsze używam dużo gałki, gdyż uwielbiam jej smak. Nasz beszamel musi mieć konsystencję rzadkiego budyniu.

Teraz przechodzimy do przygotowania dania w miseczkach. Ja mam takie małe ceramiczne garnuszki do zapiekania, są idealne do takich dań. Na dno dajemy kilka kropel oliwy, następnie bakłażana, którego lekko solimy i pieprzymy, możemy tez poprószyć oregano, następnie warstwę mięsa i beszamel. Potem dajemy drugą warstwę bakłażana i powtarzamy cały proces. W sumie uzyskamy dwie warstwy bakłażana i dwie warstwy mięsa. Na sam wierz dajemy większą warstwę beszamelu by się lekko zapiekł.  Naczynia wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i zapiekamy około 20 minut, aż beszamel na wierzchu zacznie nabierać złoto brązowego koloru.

Oto przepis na moją moussakę, wyszła smaczna, polecam każdemu zmierzyć się z tym symbolem greckiej kuchni, to bez wątpienia prosty przepis, choć początkujący mogą mieć problem z przygotowaniem gładkiego beszamelu, ale nie zniechęcajmy się. Pamiętajcie, trening czyni mistrza, smacznego…

Domowa lasagne

Lasagne jest jednym z moich ulubionych włoskich dań, zaraz po pizzy. Dziś podam Wam przepis na tradycyjną wersję z mięsem i sosem pomidorowym. Na keksówkę długości około 30 centymetrów potrzeba 6 płatów makaronu lasagne, pół kilograma mielonej wołowiny, słoiczek koncentratu pomidorowego lub kartonik pasty pomidorowej, jedną cebulę, 4 lub 5 ząbków czosnku oraz zioła i przyprawy, sól, pieprz, pieprz ziołowy, suszoną bazylię i suszone oregano. Dodatkowo około 50 dag  mozarelli i mąkę, gałkę muszkatołową, mleko oraz masło na sos beszamelowy.

Cebulę obieramy, kroimy w kosteczkę i smażymy razem z mięsem. Mięso musi puścić całą wodę i lekko się zrumienić. Gdy z mięsa odparuje woda, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, bazylię i oregano po czubatej łyżeczce, sól, pieprz i pieprz ziołowy do smaku i smażymy aż mięso się trochę zrumieni. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy i dalej podduszamy na wolnym ogniu by mięso połączyło się z koncentratem lub pastą pomidorową, tak około 5 minut. Jeśli dodajemy koncentrat musimy dodać trochę wody, gdyż całość wyjdzie nam za gęsta trochę. Ja jeszcze zawsze dodaję z pół łyżeczki cukru.

W międzyczasie możemy podgotować makaron. Są różne szkoły, jedni przekładają surowy makaron sosem, inni lekko wcześniej podgotowują. Ja należę do tych drugich. Mam wtedy pewność, że moja lasagne nie wyjdzie zbyt sucha, bo makaron już był wstępnie gotowany i wchłonął trochę wody. Ja podgotowuję makaron na tyle, by pojedyncze płaty stały się całkowicie plastyczne. Należy pamiętać, że po ugotowaniu trzeba je pojedynczo rozłożyć na talerzach lub desce, gdyż w przeciwnym razie płaty się posklejają i będzie problem. Na koniec przygotowujemy sos beszamelowy. Łyżkę mąki smażymy na suchej patelni z łyżką masła. Gdy mąka się już przesmażyła wlewamy zimne mleko i mieszamy szybko widelcem lub trzepaczką do uzyskania gładkiej konsystencji, uważając by nie porobiły się grudki. Jeśli robicie beszamel po raz pierwszy może wam nie wyjść i trzeba będzie zrobić drugie podejście by nie pozostały grudki mąki nierozmieszanej. Doprawiamy lekko pieprzem i mieloną gałką muszkatołową.

Mamy wszystko przygotowane więc można przystąpić do układania naszej lasagne. Na dno keksówki daję odrobinę sosu, na to kładę dwa płaty makaronu, pokrywam sosem, na sos wędruje beszamel, a na końcu posypuję tartą mozarellą. Tak powtarzamy czynności, aż zużyjemy wszystkie płaty makaronu. Pamiętajmy by na koniec zostawić sobie więcej mozarelli, która powinna się roztopić i rozlać po całym wierzchu naszej lasagne. Całość zapiekamy w piekarniku około 15 minut w 180°C. Ja używam zawsze keksówki do przygotowania lasagne, uzyskamy 4 porcje, w ładnych kwadratowych kawałkach.

Prawda jakie proste, taka właśnie jest kuchnia włoska, prosta i przepyszna. Gorąco polecam przygotujcie sami własną lasagne, a już nigdy nie kupicie gotowej mrożonej do podgrzania w piekarniku lub mikrofalówce.