
Takie śledzie kupimy praktycznie w każdym sklepie spożywczym, czy to na wagę, czy zapakowane. Jednak nie ma to jak śledzie własnej domowej roboty. Są mniej octowe, bez polepszaczy smaku więc o wiele zdrowsze. Do mojego przepisu potrzeba jedno opakowanie śledzi, polecam śledzie a’la Matias z Lisnera są chyba najlepsze, ja kupuję duże opakowanie 750 g, jeśli dobrze pamiętam, wychodzą wtedy dwa słoiki litrowe, 3 duże cebule i dwa jabłka, duży kubek śmietany 18%, u mnie tradycyjnie z Piatnicy i kilka łyżek majonezu Kieleckiego.
Cebulę obieramy, kroimy w piórka i następnie sparzamy. Są dwa sposoby, można przelać na sitku wrzącą wodą, albo wrzucić ją na około pół minuty do wrzącej wody, oczywiście po zdjęciu z palnika by dalej się nie gotowała, następnie odcedzić i pozostawić na sitku do wystudzenia. Stosując drugi sposób cebula będzie miększa i delikatniejsza w smaku, ja osobiście wolę wrzucić na wrzątek. Jabłka obieramy i kroimy w drobną kostkę. Teraz pora na śledzia, niektórzy moczą w mleku lub płuczą by był mniej słony. Mnie osobiście taki smak bardzo odpowiada więc tylko pozbywam się nadmiaru oleju. Śledzia kroimy w paski szerokości 2 centymetrów. Mamy przygotowane wszystkie składniki, no oczywiście jeszcze musimy wymieszać śmietanę z dwoma łyżkami majonezu. Tak przygotowane składniki wkładamy warstwami do słoików i przelewamy masą śmietanowo majonezową, czyli śledź, cebulka, jabłka, śmietana i tak to wyczerpania składników, zakończyć musimy śmietaną. Tak jak napisałem na początku, z tych proporcji wyjdą dwa słoiki litrowe bez problemu, może nawet ciut więcej.
Przygotowane słoiki zakręcamy i wstawiamy do lodówki, po kilku godzinach musimy je przemieszać, aby śmietana z majonezem dotarły do każdego zakamarka słoika. By smaki dobrze przeszły wzajemnie polecam przygotowanie śledzi minimum jeden dzień przed planowanym podaniem, mogą być również dwa dni. Tak przygotowane śledzie poleżą w lodówce spokojnie około 5 do 6 dni. Proste, smaczne, sprawdzą się na każdym przyjęciu, na imprezach ostatkowych, ale również i w Wielkim Poście, do którego coraz bliżej, kiedy chcemy trochę ograniczyć smakołyki. Choć muszę przyznać, że dla mnie te śledzie są smakołykiem 🙂