Sałatka a’la niemiecka

Wydaje mi się, że wersji sałatki niemieckiej, czy jak inni mówią szwabskiej jest pewnie kilkanaście, dlatego też napisałem w tytule a’la, żeby mi ktoś nie zarzucił, że podaję niewłaściwy przepis. Zasadniczo jej składnikiem są ziemniaki, mortadela, ser żółty i majonez, no i ogórki. Ja oczywiście czytając te różne przepisy stworzyłem swoją wersję, wyszła pysznie, przynajmniej mnie i moim gościom smakowała. Do mojej wersji potrzeba 40 dag mortadeli podwędzanej, ma wyraźniejszy smak niż taka zwykła parzona, 40 dag sera żółtego, 6 do 8 ogórków konserwowych, ocet jabłkowy, majonez (ostrzejszy Kielecki będzie najlepiej pasował). 

Wszystkie składniki kroimy w paski równej długości i grubości. Myślę, że tak 5 cm długości i 0,5 cm szerokości będzie idealne. Oczywiście tak na oko, bo przecież nie korzystam z takiej dokładności przynajmniej przy przygotowywaniu sałatek. Proponuję najpierw przemieszać wszystko bez dodatku majonezu, ewentualnie z octem jabłkowym. Octu wystarczą ze dwie łyżki, nie więcej. Po prostu na sucho składniki się łatwiej przemieszają, potem będzie trudniej. Do przemieszanych składników dodajemy kilka łyżek majonezu, sól i pieprz do smaku. Ser i mortadela są dość suche więc ze 4 łyżki majonezu trzeba dodać. Sałatka jest bardzo dobra w smaku, lekko octowa, ale przy serze żółtym i mortadeli, to nawet pasuje, do tego octowości nadają również ogórki konserwowe. Ja już nie dodawałem ziemniaków, jak to jest w niektórych przepisach. Znalazłem również, że zamiast ogórków konserwowych dodaje się kiszone i dolewa trochę tej wody spod ogórków. Może tej wersji kiedyś spróbuję, ale ziemniaków nie będę dodawać. 

Trzeba przyznać że sałatka jest dość ciężka kalorycznie, ale w smaku przepyszna i chce się ją jeść i jeść. Ja też dbam o kondycję fizyczną i dobrą formę, ale jak systematycznie dbamy o aktywność sportową i niezbyt często pozwalamy sobie na takie przekąski, to wszystko jest dozwolone. W końcu takie przyjemności później nas motywują do ćwiczeń ;). Oto kolejny prosty i do tego tani przepis na moim blogu, kto chce spróbować gorąco polecam. Wierzę, że Wam też posmakuje.

Sałatka ziemniaczana z boczkiem

To chyba jedna z najprostszych i najsmaczniejszych sałatek jakie ostatnio jadłem. Spróbowałem jej na spotkaniu u znajomych i zakochałem się w tym smaku od pierwszego kęsa. Oczywiście sam już ją robiłem dwa razy. Jest obłędnie smaczna i prosta w wykonaniu. Do sałatki potrzeba 2 kg ziemniaków sałatkowych, 40 dag boczku, 4 lub 5 łodyg selera naciowego, majonez, sól i pieprz do smaku, ja jeszcze dodaję suszone oregano. 

Ziemniaki obieramy i gotujemy około pół godziny, a następnie studzimy. Musimy pilnować by się nie rozgotowały, bo potem nie pokroimy ich w kostkę. W międzyczasie możemy sobie przygotować boczek i selera. Boczek kroimy w małą kostkę i dobrze wysmażamy, no oczywiście pamiętając by nie wyszedł zbyt spieczony bo będzie za twardy, a nie chodzi nam o twarde skwarki. Selera kroimy w cieniutki talarki, jeśli łodygi są dość szerokie możemy je najpierw przeciąć wzdłuż na pół i dopiero kroić w cieniutkie talarki.  Dobrze wystudzone ziemniaki kroimy w średniej wielkości kostkę. Ciepłe ziemniaki będzie trudno kroić i mogą się po prostu kruszyć. Następnie mieszamy ze sobą wszystkie składniki czyli ziemniaki, selera i boczek na sucho, z dodatkiem pieprzu i oregano. Łatwiej jest wymieszać po prostu ze sobą wszystkie składniki nim dodamy majonez. Róbmy to jednak ostrożnie by ziemniaki się nam nie rozpadły. Do przemieszanych składników dodajemy kilka łyżek majonezu. Ja użyłem ostrzejszy majonez kielecki i łagodniejszy babuni, dobrze jest połączyć majonez ostrzejszy z  łagodniejszym, wtedy smak sałatki będzie lepszy. Prawda jakie proste, a jak spróbujecie, sami zobaczycie jaka pyszna jest ta sałatka,, polecam…