Kokosanki przygotowujemy z samych białek, wiórków kokosowych i drobnego cukru. Na pełną blachę standardową ciasteczek potrzeba 4 lub 5 białek, 300 gram wiórków kokosowych i pół szklanki cukru, szczyptę soli.
Białka ubijamy ze szczyptą soli na delikatną pianę, następnie zmniejszamy obroty i stopniowo dodajemy cukier dalej ubijając. Białka ubijamy z cukrem do uzyskania lśniącej gładkiej masy i aż się cukier rozpuści. Jak weźmiemy w palce pianę nie powinniśmy już wyczuć cukru. Do tak ubitych białek dodajemy wiórki i mieszamy już delikatnie łyżką do połączenia składników. Piekarnik nastawiamy na 160°C z włączoną dolną blachą. Na brytfannie rozkładamy papier do pieczenia i układamy uformowane kulki wielkości orzecha włoskiego. Proponuję lekko zwilżyć ręce przed formowaniem kulek by masa się mniej lepiła.
Kokosanki pieczemy w temperaturze około 160°C około 7 minut, następnie włączamy termoobieg i dopiekamy jeszcze 2 minuty by kokosanki z góry nabrały złotobrązowego koloru. Czas pieczenia i temperaturę musimy indywidualnie dopasować do rodzaju piekarnika. W Internecie znalazłem przepisy z temperaturą pieczenia 180°C do 20 minut. Pierwszą partię kokosanek piekłem około 12 minut w temperaturze 175°C i od spodu były całe przypalone, że musiałem zeskrobywać przypaloną warstwę. Jest to zdecydowanie zbyt długi czas i za wysoka temperatura. W mojej ocenie 10 minut całkowitego pieczenia to absolutne maksimum, przy tym czasie i tak już spód zaczyna się lekko przywierać. Tak czy owak, jak pozostaje Wam białko po przygotowaniu np. pączków możemy je wykorzystać na przygotowanie kokosanek, są na prawdę bardzo dobre i bardzo szybko znikają.
Brownie to chyba najbardziej amerykańskie z amerykańskich ciast, o których słyszałem. Przyszedł czas, że sam postanowiłem upiec to ciasto, a że wyszło dobre chciałbym się podzielić z Wami moim przepisem. Oczywiście nie wymyśliłem nowego przepisu, ale wzorowałem się na tych dostępnych w internecie i wybrałem własną recepturę. Podstawę przepisu na brownie stanowią 3 tabliczki gorzkiej czekolady dobrej jakości z dużą ilością kakao, polecam czekoladę gorzką z Wawela, ma więcej zawartości kakao niż wedlowska. Nie używajcie czekolad mlecznych, one nie nadają się do tego ciasta. Dodatkowo potrzeba kostkę masła 200 g, 3 całe jaja, 200 g cukru, 130 g maki, szczyptę soli. W niektórych przepisach podają więcej cukru, ja uważam że 200 g w zupełności wystarczy.
Masło roztapiamy w rondelku na małym ogniu, pilnując by się nie przypaliło, do roztopionego masła dodajemy 3 tabliczki gorzkiej czekolady, mieszając doprowadzamy do roztopienia się czekolady. Musimy jednak pilnować, gdyż chwila nieuwagi i czekolada może się przypalić, dlatego nie trzymajmy cały czas rondelka na ogniu, temperatura rozgrzanego masła zrobi swoje i czekolada się rozpuści. Rozpuszczoną z masłem czekoladę odstawiamy na bok by się lekko przestudziła. Można pozostawić kilka kostek czekolady i później je dodać do zmiksowanej masy przed włożeniem do piekarnika.
W międzyczasie ubijamy mikserem na gładką masę jaja z dodatkiem cukru. W przepisach podają biały drobny cukier, ja użyłem brązowego, no skoro to amerykańskie ciasto to musiał być brązowy i po raz kolejny też takiego użyję, Wam też polecam brązowy cukier do pieczenia brownie. Następnie zmniejszamy obroty miksera, wlewamy do masy jajecznej roztopioną z masłem czekoladę i miksujemy do połączenia. Na koniec dodajemy stopniowo mąkę i szczyptę soli. Miksujemy wszystkie składniki na niskich obrotach do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji.
Piekarnik nagrzewamy do 160°C. Do pieczenia wykorzystujemy małą kwadratową brytfankę o wymiarach około 25×25 cm, którą wykładamy papierem do pieczenia. Masę czekoladową wylewamy do brytfanny, równo rozsmarowujemy i pieczemy w temperaturze 160°C przez 30 minut z włączonym termoobiegiem. Przed włożeniem do piekarnika, tak jak wcześniej wspominałem, możemy powciskać do masy pokruszone kawałki czekolady. To już zależy od indywidualnych preferencji, czy całą czekoladę rozpuścimy, czy postawimy kilka kawałków, wtedy po upieczeniu będziemy mieli w cieście takie czekoladowe oczka. Nawet nie sprawdzałem patyczka, czy ciasto jest upieczone. Brownie musi być w środku lekko zakalcowate, to cała magia tego ciasta. Ja piekłem około 35 minut i to było ciut za dużo, po pierwszej próbie w mojej ocenie optymalny czas pieczenia to między 25 a 30 minut nie więcej. Ciasto jest przepyszne, kleiste w środku i takie czekoladowe, po prostu doskonałe. Kto nie próbował jeszcze upiec własnego brownie polecam, to na prawdę prosty przepis na smaczne ciasto.
Ciasto jogurtowe jest idealne na każdą porę roku. Przepis i przygotowanie jest tak proste, że ciasto to zagościło u mnie na stałe. Teraz w porze letniej, kiedy mamy dużo świeżych owoców naprawdę wyczarować wiele wariacji na temat tego ciasta. Przepis na samo ciasto już Wam podawałem, ale przypomnę jeszcze raz. Do przygotowania ciasta potrzeba 1 kubek jogurtu naturalnego (ja używam marki Zott 370 g), 1 kubek oleju, ¾ kubeczka cukru, 2,5 kubka mąki, 4 jaja, 1 łyżeczkę proszku do pieczenia, 1 łyżeczkę sody oczyszczonej i jedno opakowanie cukru waniliowego. Dodatkowo w tej wersji minimum 4 łodygi rabarbaru, jak dacie więcej ciasto będzie wilgotniejsze. Do odmierzenia proporcji wykorzystujecie kubek po jogurcie.
Rabarbar obieramy obieraczką do warzyw z zewnętrznych włókien i kroimy w kostkę średniej wielkości. Jogurt, jaja i olej łączymy mieszając trzepaczką. Nie korzystamy z miksera by ciasto było lekkie i puszyste. Następnie do mokrych składników dodajemy cukier, cukier waniliowy oraz rabarbar. Na koniec dajemy suche składniki, czyli przesianą mąkę, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną, a całość mieszamy już łyżką. Tak wymieszane składniki przełożyłem na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Używam standardowej, prostokątnej blachy. Ciasto piekłem w temperaturze 150°C z włączoną dolną blachą i termoobiegiem przez 25 minut, a następnie przez kolejne 20 minut w temperaturze 175°C. Ciasto jest upieczone jeśli przejdzie test suchego patyczka, czyli sprawdzamy wbijając patyczek w ciasto pod koniec pieczenia. Powinien być tłustawy, ale nie mokry, wtedy nasze ciasto jest upieczone. Ciasto wyszło puszyste i wilgotne.
Dodatek rabarbaru powoduje, że ciasto jest naprawdę wilgotne i lekkie, a kwaskowaty posmak zapewnia wrażenie orzeźwienia i nie powoduje, że ciasto wydaje się ciężkie. Próbujcie swoje wersje ciasta jogurtowego, gorąco zachęcam i wymyślajcie własne owocowe dodatki…
Mazurek, to jeden ze słodkich symboli Wielkanocy. Nigdy nie piekłem tego ciasta, więc przyszła pora by sprawdzić się w tym przepisie. Wybrałem mazurek makowy z polewą czekoladową. Na kruche ciasto potrzeba 250 gram mąki, 125 gram masła, 75 gram cukru, jedno jajo, cukier waniliowy, szczyptę soli. Na masę makową 80 dag maku (może być kilogram), 2/3 szklanki cukru, pół szklanki orzechów włoskich, pół szklanki rodzynek, 6 jaj, łyżkę mąki ziemniaczanej, jedno jabłko. Na polewę dwie tabliczki czekolady gorzkiej oraz kilka łyżek śmietanki 30%.
Zaczynamy od przygotowania spodu. Mąkę, cukier, szczyptę soli siekamy ze schłodzonym masłem, następnie dodajemy jedno jajo po czym szybko zagniatamy ciasto. Kruche ciasto musi się dobrze schłodzić więc zawijamy je w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na około 4 godziny.
Masę makową możemy przygotować sami lub skorzystać z gotowej masy z puszki. Jeśli sami przygotowujemy masę, najpierw musimy mak sparzyć we wrzątku, najlepiej zrobić to dzień wcześniej. W tym celu zalewamy mak wrzątkiem i pozostawiamy na kilka godzin. Wody powinno być znacznie więcej, gdyż w ten sposób zanieczyszczenia pozostaną nam na powierzchni, a mak opadnie na dno garnka. Wystudzony i odsączony mak mielimy w maszynce do mięsa razem z orzechami włoskimi. Żółtka ucieramy z cukrem na puszysty kogel-mogel, a z białek przygotowujemy pianę. Najpierw do zmielonego maku dodajemy mąkę (możemy też dodać kaszę mannę zamiast mąki) i mieszamy by składniki się połączyły. Następnie masę dodajemy do przygotowanego już kogla-mogla, kolejno rodzynki, starte na tarce o grubych oczkach jabłko i wszystko miksujemy na niskich obrotach. Na koniec łączymy z pianą z białek, po dodaniu piany masę już lekko mieszamy łyżką by piana bardzo nie opadła. Jeśli korzystamy z gotowej masy makowej z puszki, dodajmy mniej cukru do żółtek, bo sama masa jest już dość słodka. Mak dodajemy do ubitych z cukrem żółtek, następnie mąkę, rodzynki i starte jabłko i miksujemy na niskich obrotach mieszadłem do ciast. Na koniec dodajemy pianę i mieszamy już tylko łyżką.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim dno i boki brytfanny. Na wierzch kładziemy papier do pieczenia i wysypujemy ziarna fasoli, by ciasto nam nie pofalowało się podczas podpiekania. Ciasto podpiekamy w temperaturze 200°C przez 10 minut z włączonym termoobiegiem. Następnie wykładamy na ciasto masę makową i pieczemy jeszcze 45 minut w temperaturze 175°C z włączoną dolną blachą i termoobiegiem. Można oczywiście od razu na surowe ciasto wykładać masę makową, wtedy smarujemy wcześniej ciasto białkiem, wytworzy się warstwa izolująca i ciasto nie nasiąknie bardzo od masy i nie zrobi się za miękkie. Ja tym razem od razu dałem masę na ciasto bez podpiekania.
Upieczone i wystudzone ciasto pokrywamy polewą czekoladową. Czekoladę rozpuszczamy w misce na parze, do rozpuszczonej czekolady dodajemy kilka łyżek śmietanki. Tak przygotowaną masę rozsmarowujemy na wierzchu naszego mazurka. Do ozdoby możemy wykorzystać płatki migdałów i kawałki orzechów oraz wiórki kokosowe, ewentualnie inne gotowe ozdoby cukiernicze. Pamiętajcie czekolada po dodaniu śmietanki bardzo szybko zmienia konsystencję i gęstnieje, ale wtedy można dodać więcej śmietanki, by masa wróciła do kremowej rozsmarowywalnej konsystencji. Musimy jednak dość energicznie mieszać by nie powstały czekoladowe grudki.
Do tej wersji ciasta jogurtowego skłoniły mnie ślimaczki cynamonowe, które ostatnio widziałem w jakiejś cukierni. Pomyślałem sobie, że do ciasta jogurtowego, na. Które podawałem już Wam przepis dodam kawałki jabłek i cynamon. Jogurtowe ciasto kubeczkowe to jedno z najprostszych ciast, z którym każdy nawet niedoświadczony kucharz może się zmierzyć. Do tej wersji potrzeba 1 kubek jogurtu naturalnego (ja używam marki Zott 370 g), 1 kubek oleju, ¾ kubeczka cukru, 2,5 kubka mąki, 4 jaja, 1 łyżeczkę proszku do pieczenia, 1 łyżeczkę sody oczyszczonej i jedno opakowanie cukru waniliowego. Dodatkowo dwa jabłka i 3 łyżki cynamonu. Do odmierzenia proporcji wykorzystujecie kubek po jogurcie.
Jogurt, jaja i olej łączymy mieszając trzepaczką. Nie korzystamy z miksera by ciasto było lekkie i puszyste. Następnie do mokrych składników dodajemy cukier, cukier waniliowy oraz kawałki jabłek. Na koniec dajemy suche składniki, czyli przesianą mąkę, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną, a całość mieszamy łyżką. W międzyczasie dodajemy 3 łyżki cynamonu. Cynamon nie musi się równomiernie wymieszać, wtedy uzyskamy w cieście takie smugi brązowawe, a w przekroju ciasto nie będzie jednolicie brązowe. Tak wymieszane składniki przełożyłem na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Używam standardowej, prostokątnej blachy. Ciasto piekłem w temperaturze 150°C z włączoną dolną blachą i termoobiegiem przez 25 minut, a następnie przez kolejne 20 minut w temperaturze 175°C. Ciasto jest upieczone jeśli przejdzie test suchego patyczka, czyli sprawdzamy wbijając patyczek w ciasto pod koniec pieczenia. Powinien być tłustawy, ale nie mokry, wtedy nasze ciasto jest upieczone. Ciasto wyszło puszyste i wilgotne.Prawda jaki prosty przepis. Spróbujcie, polecam, a zobaczycie, że nie raz upieczecie to przepyszne ciasto. Z jabłkami smakuje równie dobrze. Ehh… już mi ślinka cieknie.