Goran Karan, Plaża Bačvice i co łączy Split z Grą o Tron, czyli ciekawostki ze Splitu i okolic

W ostatniej relacji opisałem Wam moje wspomnienia ze spacerów po cudownych zaułkach najstarszej części Splitu.

Ale Split to nie tylko promenada i urokliwa starówka. Na południowy – wschód od starówki i promenady, za stacją kolejową i dworcem autobusowym, ograniczona ulicą Šetalište Petra Preradovića znajduje się Plaża Bačvice. Cudowne miejsce, gdzie można wypocząć, poopalać się, popływać. Niestety piasek na plaży nie jest złocisty, tylko szaro – bury. Woda jest jednak błękitna i przezroczysta, jak w całej Chorwacji. Jak ktoś nie lubi wygrzewać się w słońcu na piasku, może sobie usiąść na jednej z ławeczek poustawianych wzdłuż deptaku ciągnącego się po zachodniej stronie Bačvic, w kierunku Parku Pomoraca. Z tej promenady jest też możliwe zejście bezpośrednio do morza. Park Pomoraca położony jest w stosunku do plaży na wzgórzu, na klifie. Aby tam się dostać musimy się cofnąć do ulicy Šetalište Petra Preradovića, przejść mostem Bačvice nad torami i już jesteśmy w parku. Z parku rozpościera się cudowny widok na morze, plażę i port, a na horyzoncie rysują się kontury wyspy Brač. Owszem, jest krótsza droga do parku prosto z plaży, ale trochę niebezpieczna, musimy przecisnąć się między ogradzającą wzgórze siatką, uważając by nie spaść na dół, jest tam dosyć wąsko więc jakbyście wybierali tę drogę, to uważajcie. No ja wybrałem tą droge, ale do plaży wracałem już przez most i od strony ulicy.

Park Pomoraca

O tej porze roku w parku panowała cisza i spokój, zero innych turystów, tylko słońce, szum morza, ja i te piękne widoki. Niestety pozostała cześć wycieczki została na plaży. Można usiąść na ławce z widokiem na morze i korzystać z promieni słonecznych napawając się tym pięknym widokiem i ciszą. Z góry można zrobić fajne zdjęcia portu oraz plaży Bačvice. Najlepsze zdjęcia plaży można zrobić z pozostałości ruin na skraju wzgórza, natomiast portu z zachodniej części parku.

W kierunku wschodnim od Bačvic, w kolejnej zatoczce znajduje się Plaża Ovčice, a następnie Plaża Firule. Nie jest to daleko, a idąc nadmorskim chodnikiem, czy promenadą, w sumie nie wiem jak to nazwać, możemy przejść kolejno od jednej plaży do drugiej i następnej  i wrócić z powrotem do Bačvic. Przy plażach znajdują się liczne bary i restauracje, które o tej porze roku były w większości zamknięte, ale w sezonie wszystko jest czynne, a tłumy turystów przewijają się we wszystkich kierunkach. Ja jednak wolę ten spokój i ciszę, które tam panują o tej porze roku, choć muszę przyznać, że z uwagi na idealną pogodę i piękne słońce nie brakowało spacerowiczów. 

Ciekawostką jest, że w niedzielne przedpołudnia na plaży Bačvice, można spotkać znanego chorwackiego piosenkarza Gorana Karana, grającego w piłkę. Posłuchajcie sobie Jego piosenek, są cudowne w chorwackim klimacie. „Ruzo moja bila” totalnie rozkleja człowieka, zawsze mam ciarki słuchając tej piosenki. Tyle o tej części Splitu i Plaży Baćvice.

Plaża Za Pse

Na zachód od Splitu znajduje się Park Šuma Marjan, z cudownymi miejscami, czyli  Plażą Za Pse i Kasjuni. Jest tam charakterystyczny cypel wychodzący w morze, na którym rosną palmy, co stwarza wrażenie klimatu rodem niemal z Hawajów. Jedyną bolączką chorwackich plaż jest brak piasku, tylko drobne kamyczki, na których ciężko się wygodnie ułożyć, po prostu trzeba mieć leżak i tyle. Woda jednak w każdym miejscu jest błękitna. Plażę Kasjuni odwiedziliśmy w Nowy Rok, panowała tam cisza i spokój, przez połowę dnia praktycznie byliśmy tam sami, co jakiś czas przebiegał tylko ktoś trenujący jogging, a dopiero po południu zaczęli się pojawiać inni spacerowicze. Do plaży Kasjuni można dojechać miejskim autobusem z przystanku znajdującego się na zachodnim końcu Splitskiej Rivy, przy Placu dr. Franje Tudmana (przystanek Sv. Frane). Przejazd zajmuje około 15 minut. Te miejsca w okolicach Splitu udało mi się zobaczyć spędzając te kilka dni w tym cudownym mieście.

Wracając do samego Splitu, nie napisałem Wam jeszcze o jednym ciekawym miejscu na starówce, do którego trafiłem przez przypadek. Jest do Brązowa Brama, a raczej jej podziemia, którymi przejdziemy do ulicy Iza Vestibula. W odrestaurowanych podziemiach urządzony jest pasaż z pamiątkami, przypominający mi krakowskie Sukiennice. Nie są to zamknięte sklepiki, ale pojedyncze stragany sąsiadujące ze sobą, całość na noc zamykana jest kratami od strony wejść, półkoliste sklepienia posiadają ciekawą iluminację, która dodatkowo nadaje klimatu temu miejscu. Jest to miejsce warte odwiedzin, stąd to uzupełnienie poprzedniego wpisu o starówce.

Złoty Róg

Ponieważ moi przyjaciele już wiele lat temu zakochali się w Chorwacji i jej klimacie, i co roku spędzają tu wakacje więc odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce. Odbyliśmy wycieczkę promem na sąsiednią wyspę Brač, gdzie rokrocznie spędzają letni urlop. Śmieję się, że powinni tam kupić dom letniskowy, byłoby kogo odwiedzać. Wyspa, podobnie jak reszta Chorwacji ma swój urok i wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia. Podróż promem trwa niecałą godzinę. O tej porze roku nie było problemu z kupnem biletów, w szczycie sezonu też można kupić bilety na prom bez problemu, ale z tego co mówili moi przyjaciele wszędzie są ogromne korki i możemy nie zabrać się na prom, o godzinie na którą planowaliśmy przeprawę. Z Brača pochodzi ten biały kamień, o którym już Wam pisałem. Na wyspie znajduje się również należąca do najładniejszych na świecie Plaża Złoty Róg. My widzieliśmy ją tylko z góry, po prostu nie było na tyle czasu by objechać całą wyspę i zdążyć na popołudniowy prom powrotny. Warto odbyć spacer portową promenadą w Supetarze. Udało się nam również dojechać do Pučišćy, która słynie z tradycji rzeźbiarskich, znajduje się tam szkoła rzeźbiarska, w której ręcznie wykonywane są cuda z tego białego kamienia. Podobno kamień ten był wykorzystany do budowy Białego Domu w Waszyngtonie. W Postirze znajduje się z kolei fabryka Sardina, w której warto zrobić większy zapas tuńczyka w oliwie lub sardynek, wyroby te są naprawdę przepyszne. Oczywiście odwiedziliśmy również i kwaterę, w której moi przyjaciele spędzają letni urlop. Takim sposobem, bogatsi w kolejne wspomnienia i chorwackie smakołyki późnym popołudniem wracaliśmy z powrotem do Splitu. Tyle udało mi się zobaczyć zaledwie w ciągu 3 dni, mało jak na te miejsca, a zarazem bardzo dużo.

Na koniec jeszcze kilka praktycznych rad przed wyjazdem do Splitu. Bez wątpienia spędzenie sylwestra w Splicie jest doskonałym pomysłem, fakt droga w te i z powrotem zajmuje praktycznie 24 godziny, ale wyjazd jest wart takiego poświęcenia, zwłaszcza jak mamy kierowców, którzy mogą się w trakcie podróży zamieniać przy prowadzeniu auta. Pogoda jest idealna jak na tę porę roku, słońce, czyste niebo i temperatura w granicach 13 do 15°C, a może się i zdarzyć około  20°C. Owszem wieczorem trzeba mieć grubszą kurtkę, szalik i rękawiczki, ale taki chłód jest niestraszny. Jednak Split polecam nie tylko na Sylwestra, ale i na wakacje, dłuższy lub krótszy urlop.

W większości miejsc musimy płacić gotówką, Chorwaci nie lubią obsługi bezgotówkowej, choć coraz częściej dostępne są płatności kartowe. Na szczęście bankomaty dostępne są praktycznie na każdej ulicy więc o wypłatę pieniędzy nie musimy się martwić. 

Maslina

W restauracjach nie zawiedziemy się na jedzeniu, wiadomo natomiast, że przy promenadzie jest najdrożej, warto poszukać mniejszej restauracji w tych wąskich uliczkach, a na pewno będzie przepysznie, no i taniej. My przez przypadek znaleźliśmy Pizzerię Maslina, w której stołowaliśmy się aż trzy razy. Restauracja nie znajduje się bezpośrednio przy deptaku Marmontova, ale jest lekko ukryta między murami i za wąskim przejściem najpierw po schodkach, a później wzdłuż muru między kamienicami. W godzinach szczytu, bez rezerwacji, ciężko jest tam o stolik, no cóż jedzenie serwowane tam jest doskonałe. Punktem orientacyjnym jest placyk przy deptaku Marmontova, przy domu towarowym, w którym znajduje się ZARA, a restauracja znajduje się w głębi placu po prawej stronie, po schodkach w górę.

Muzeum Gry o Tron

Z innych ciekawostek, w okolicach Splitu były kręcone zdjęcia do Gry o Tron, a w samym Splicie przy ulicy Nelipica znajduje się Muzeum Gry o Tron i sklep z gadżetami z filmu.

Kto zgłodnieje po nocnych eskapadach po Splicie, polecam do północy czynna jest piekarnia przy ulicy Zagrebačka po przeciwnej stronie bazaru, w pobliżu przystanku autobusowego, a druga po sąsiedzku, z tego co kojarzę jest otwarta przez całą dobę. To dobre rozwiązanie by szybko zaspokoić głód w nocy. Zakupy polecam robić w supermarketach sieci Konzum, kupicie tam wszystko w przystępnych cenach.

To chciałem Wam napisać o Splicie, nie sposób się w nim nie zakochać nawet, będąc tam w grudniu. Piękne miasto, tajemnicze uliczki z ruinami, doskonałe jedzenie, cudowna atmosfera śródziemnomorska, palmy, słońce, mili ludzie. Czego więcej potrzeba do wypoczynku. Wybierzcie się tam choć raz, a sami się przekonacie, że będziecie chcieli tam jeszcze wrócić i to nie raz. Udanych podróży Drodzy Czytelnicy…

Split, cudowna perełka na chorwackim wybrzeżu

Już dawno miałem opisać moje wspomnienia z pobytu w Splicie, ale jakoś brakowało czasu. Teraz jest go więcej, również i u mnie więc postanowiłem się z Wami podzielić moimi wspomnieniami i ciekawostkami, z których może ktoś kiedyś skorzysta, wybierając się do Splitu, jak ta cała obecnie zwariowana sytuacja się unormuje, bo naprawdę warto. Może ktoś, siedząc teraz na przymusowej kwarantannie w domu też usiądzie i poczyta o moich podróżach, uciekając w ten sposób od tych negatywnych informacji zewsząd nas otaczających.

Split to taka w mojej ocenie chorwacka Nicea, przynajmniej tak mi się kojarzy przez nadmorską Rivę, choć w Nicei nigdy nie byłem. Do Splitu możemy dojechać z południa Polski samochodem w ciągu około 12 godzin. My w Splicie postanowiliśmy wspólnie ze znajomymi spędzić ostatniego Sylwestra. Ponieważ Sylwester wypadał we wtorek w drogę wyruszyliśmy z samego rana w sobotę, by wieczorem cieszyć się już spacerem po Splitskiej Rivie. Wyjeżdżaliśmy o 6 rano z Krakowa, a około godziny 19.00 byliśmy już w Splicie. 

Nocleg mieliśmy zarezerwowany na ulicy Radunica, w odległości 10 minut spacerem od centrum i promenady. Super apartament w jednej ze starych kamienic, coś niesamowitego i do tego tak blisko najważniejszych atrakcji. Te kamieniczki, chodniki wyłożone białym kamieniem z Brača, który wygląda jak marmur, tworzą niesamowity klimat starego miasta, który ja uwielbiam. Idąc ulicą Radunica wychodziliśmy wprost na bazar znajdujący się przy skrzyżowaniu ulic Zagrebačka i Poljana kreza Trpimira. Można tam było kupić świeże owoce i warzywa, pieczywo i inne lokalne przysmaki, a także odzież. 

Przechodząc wskroś przez bazar wychodzi się wprost na Srebrną Bramę, przez którą idąc dalej widzimy fragmenty ruin Pałacu Dioklecjana, natomiast idąc ulicą wzdłuż bazaru, w kierunku południowo-zachodnim, dojdziemy do nadmorskiej promenady, która robi nawet o tej porze roku niesamowite wrażenie, ale o tym trochę później.

Srebrna Brama

Wracając do Pałacu Dioklecjana, a raczej jego ruin, co tu dużo mówić, magia tego miejsca jest niesamowita. Była to rezydencja zbudowana przez cesarza Dioklecjana, w której miał osiąść po abdykacji zaplanowanej na 305 r. Cztery bramy wyznaczają granice dawnego pałacu, czyli Brama Srebrna, Złota, Brązowa i Żelazna. Już pozostałości Srebrnej Bramy, te surowe mury pozbawione okien, robią niesamowite wrażenie. Ruiny, częściowo zachowane kawałki murów i ścian pozbawione okien, masa różnych zakamarków, które odkrywamy za każdym kolejnym rogiem, wszędzie biały kamień na chodnikach, ten powiew tajemniczości odczuwa się spacerując w tych miejscach. Latem miejsca te są pełne turystów, ale zimą można spokojnie zwiedzać wszystkie zakamarki, nie czując na sobie oddechu innych turystów. Opuszczając ruiny, płynnie przechodzimy w dalszą części starówki, która jest jednym wielkim labiryntem wąskich i węższych uliczek, w których można się zagubić na kilka godzin. Wychodząc przez Żelazną Bramę wyjdziemy wprost na Plac Ludzi lub inaczej nazywany Pjaca, pełen restauracji i przyległych do nich ogródków, w których możemy na chwilę przysiąść przy zimnym piwie lub spróbować smakołyków chorwackiej kuchni. Przy placu znajduje się budynek Urzędu Miasta, tu też odbywają się liczne miejskie imprezy. Można powiedzieć, że ruiny przeplatają się z kamienicami, bo teren, który zajmował pałac był dość rozległy. Ruiny sąsiadują z kamienicami, w których zamieszkują mieszkańcy, a także znajdują się liczne sklepy z pamiątkami i nie tylko, restauracje oraz apartamenty pod wynajem dla turystów. Spacerując po zmroku można poczuć lekki dreszczyk emocji, mając wrażenie, że się zagubiło, ale bez obaw, krążąc po tych zakamarkach wąskich uliczek w końcu trafimy do miejsc, które już odwiedziliśmy i znajdziemy wyjście w stronę promenady, czy znajomych nam ruin pałacu, choć może się zdarzyć, że trafimy w ślepą uliczkę i będziemy musieli się cofać, szukając innej drogi.

Warto zatrzymać się przy Katedrze Św. Dujma, Placu Peristil, będącym centralnym placem pałacu. Spacerując pośród ruin dotarłem, nie wiem jak, do niesamowitego miejsca, z którego widok rozpościera się na całą Rivę. Patrząc z zewnątrz, od strony promenady, to w pozostałości muru po pałacowego widzimy trzy takie same zakratowane okna. W sezonie znajdują się tam stoliki jednej z okolicznych restauracji, ale miejsce jest niesamowite. Puste, pozbawione ludzi ruiny z oknami, przez które wdzierało się słońce do środka i ta cisza. To po prostu trzeba zobaczyć i znaleźć się w takim miejscu by czuć ten powiew tajemniczości i magii miejsca.

Ulica Marmontova

Głównym deptakiem jest ulica Marmontova, której wylot zaczyna się w zachodnim końcu Splitskiej Rivy. Można powiedzieć, że ulica ta zamyka zasadniczo stare miasto od zachodniej strony. Przy ulicy znajduje sie charakterystyczna fontanna, którą widzicie na zdjęciu obok. Do ulicy Marmontova, za pierzeją kamienic przylega Plac Republiki, który architekturą otaczających go kamienic przypomina nieco Plac Świętego Marka z Wenecji. Owszem, dalej też mamy te urokliwe uliczki, ale najciekawsze zakamarki znajdują się w części do tego deptaku. Od północy starówkę zamyka ulica Sinjska i Park Josipa Jurija Strossmayera. Przy parku znajduje się pokaźnych rozmiarów pomnik Biskupa Grzegorza z Ninu. Według legendy dotknięcie dużego palca lewej stopy posągu ma zapewnić zdrowie i szczęście. Nie mogłem nie zaryzykować i potarłem palucha, podobnie, jak i reszta moich przyjaciół. W uliczkach parku było o tej porze roku zorganizowane lodowisko, bardzo ciekawy pomysł, z którego przykład powinny brać polskie miasta.

Splitska Riva

Tyle o starówce. Od południowej strony najstarszą część Splitu zamyka Riva Splitska, promenada, która dla mnie wygląda jak z lazurowego wybrzeża. Cudowny deptak nad brzegiem morza, obsadzony palmami, z pasem niskiej zieleni od strony morza. Wśród tej zieleni ustawione są ławki, gdzie możemy usiąść i napawać się widokiem morza, zachodem słońca, czy tych niesamowitych ruin. W ciągnących się wzdłuż promenady kamienicach, wbudowanych w pozostałości Pałacu Dioklecjana, znajdują się liczne restauracje oferujące doskonałe jedzenie. Nie sposób się nie zakochać w tej promenadzie. Palmy, słońce, niebieska woda, czego więcej potrzeba i to 30 grudnia, kiedy w Polsce śnieg i mróz. 

Przed każdą z restauracji znajduje się ogródek piwny, gdzie można wypić drinka, zjeść obiad, czy kolację. Od pierwszego dnia adwentu do 6 stycznia przy promenadzie rozstawiona jest scena, poustawiane budki z grzanym winem i różnymi smakołykami, a każdego wieczoru rozbrzmiewa muzyka i odbywają się koncerty. Coś niesamowitego, o czym w Polsce nam się nawet nie śniło. Okres, w którym ludzie wspólnie spędzają czas, cieszą się. Wiem, wiem, klimat chorwackiego wybrzeża sprzyja takiej organizacji życia miejskiego, ale nawet ta organizacja lodowiska, te budki, przy których spotykają się ludzie to coś niezwykłego. U nas tylko w największych miastach, coś się próbuje organizować, ale tylko w ramach jarmarku świątecznego, a tam radość i zabawa trwa od początku grudnia do pierwszych dni stycznia. Powinniśmy korzystać z takich przykładów organizacji około świątecznego życia miejskiego, a nie tylko zamykać się na religijny aspekt przeżywania świąt Bożego Narodzenia.

To jest Split, w którym ja się zakochałem, cudowny, uroczy, tajemniczy i mający w sobie to coś, co przyciąga. Na pewno chciałbym jeszcze tam kiedyś wrócić i jeśli tylko będę mógł bez wątpienia wrócę. Chyba trochę się rozpisałem, ale to i tak niedużo, o tak cudownym mieście. W kolejnym wpisie podam jeszcze przydatne i praktyczne informacje, które możecie wykorzystać wybierając się do Splitu, będzie jeszcze o innych ciekawych miejscach, ale już nie w samym centrum miasta, o doskonałej kuchni, a może jeszcze mi się coś ciekawego przypomni, to też o tym napiszę. I przepraszam tych, którzy znają chorwacki język, gdyż mogły się pojawić błędy w oryginalnych nazwach miejsc lub ulic, niestety nie znam chorwackiego i wspomagałem się w tym zakresie informacjami z Internetu.