Mont Saint Michel, perła Normandii z owcami w tle

Mont Saint Michel było ostatnim miejscem, które zwiedziliśmy w Normandii. Na skalistej wyspie otoczonej morzem zbudowane zostało opactwo, u podnóża którego znajdowało się miasteczko, a wszystko na jednej skale. Obecnie całość znalazła się na liście światowego dziedzictwa Unesco. Samo opactwo ma charakter świecki i znajduje się tam już tylko muzeum. Mont Saint Michel jest drugą najchętniej odwiedzaną atrakcją Francji po Paryżu. Ponieważ otoczenie Mont Saint Michel jest zalewane podczas przypływów, do wzgórza prowadzi drewniany most, którym dojdziemy z parkingu. Do wzgórza można dojść pieszo właśnie tym mostem lub podjechać autobusem z parkingu. Jak byłem tu pierwszy raz prawie 30 lat temu, tego mostu jeszcze nie było, a samochodem można było dojechać pod same mury. 

My zaparkowaliśmy auto w miejscowości La Rile i stamtąd udaliśmy rowerami do Mont Saint Michel. Był to bardzo dobry pomysł gdyż uniknęliśmy tych tłumów i w miarę szybko dojechaliśmy do celu. Rowery pozostawiliśmy pod murami, wszyscy tak robią i udaliśmy się na zwiedzanie. Na szczyt prowadzi Grande Rue, która jest niesamowicie zatłoczona, pełna restauracji, sklepów z pamiątkami i lodziarni. Dalej jest już luźniej, a z murów rozciągają się niesamowite widoki na całą okolicę. Niestety nie kupiliśmy wcześniej biletów więc musieliśmy odstać swoje w kolejce, ale w sumie dość szybko to szło i udało się nam zobaczyć wnętrza dawnego opactwa. 

W nawie głównej kościoła w miejscu ołtarza pod sufitem podwieszony jest obecnie olbrzymi księżyc. W kolejnych pomieszczeniach prezentowane są różne instalacje artystyczne. To miejsce już ma typowo świecki charakter. Po ponad półtoragodzinnym zwiedzaniu Mont Saint Michel wracaliśmy rowerem do zaparkowanego auta. Oczywiście musiałem zrobić zdjęcia wzgórza z owcami w tle. Robi to niesamowite wrażenie, gdy wkoło masz rozciągające się pola i pastwiska, owce skubiące trawę, a w tle  potężne Mont Saint Michel górujące nad całą okolicą. Tak zakończyliśmy naszą podróż po Normandii. Kolejny nocleg zarezerwowany mieliśmy w Saint Malo, ale to już w Bretanii i kolejnym wpisie.