Limoncello, canolli, pizza, pasta i doskonałe owoce morza, czyli czym można się delektować spędzając urlop na Sycylii

Sycylia jest włoską wyspą więc raczej trudno sobie wyobrazić pobyt tam bez spróbowania pizzy czy pasty. Oczywiście podczas  naszego wakacyjnego pobytu na tej pięknej wyspie kilkukrotnie delektowaliśmy się przepyszną pizzą. Jednak pizza to nie wszystko, na Sycylii nie sposób nie spróbować doskonałych owoców morza, czyli kalmarów, krewetek, langustynek, muli, a także risotta. Pizza jest idealna praktycznie w każdej restauracji, chyba raczej ciężko jest znaleźć niedobrą pizzę we Włoszech. Inaczej jest z owocami morza, one muszą być świeże, to podstawa. Na szczęście, wszędzie gdzie trafiliśmy było smacznie i do tego miła i sympatyczna obsługa. Włosi z natury są gościnni. 

W dniu przyjazdu dopiero przed północą trafiliśmy do restauracji, z uwagi na późny lot i dojazd do naszego apartamentu z lotniska. To było niesamowite i przemiłe, praktycznie dla nas otworzyli kuchnię tuż przed zamknięciem i zrobili świeże pizze. Kilka razy stołowaliśmy się w tym miejscu dlatego, że było smacznie, a poza tym ta restauracja znajdowała się zaledwie 3 minuty spacerem od naszego apartamentu. Próbowałem tam również przepysznej zupy z owocami morza i ryżem. Jak byłem kiedyś na Grań Canarii nazywało się to juicy rice. To taki dość płynny sos pomidorowy z ryżem, mulami i krewetkami, coś przepysznego, esencja smaku owoców morza powoduje, że ten sos sam można by zjeść z podawanym pieczywem. To jest restauracja La Lampara. Muszę tu dodać, że nocowaliśmy w pobliżu Castellamare del Golfo w domku przy plaży Spiaggia. Tak chyba będzie łatwiej znaleźć tę miejscówkę, jeśli ktoś byłby zainteresowany. Było przepysznie to mogę potwierdzić. Przy samym deptaku, przy plaży trafiliśmy na restaurację z cudownym widokiem z tarasu wprost na plażę i morze. Kolacja o zachodzie słońca w takiej miejscówce ehh…. co tu mówić, lato, morze, zachód słońca i do tego pyszne jedzenie. Tam próbowaliśmy risotta i tradycyjnie pizzy. Restauracja nazywa się Vanity Beach di Giuseppe di Gregorio. Te dwie restauracje mogę spokojnie polecić przy Spiaggia Plaja.

W samym Castellamare del Golfo próbowaliśmy natomiast steków oraz tradycyjnie pizzy, owoców morza i risotta, a także pasty oczywiście z owocami morza. Steki były dobre, ale mnie nie zachwyciły, choć forma podania była bardzo elegancka, inne dania były przepyszne. Knajpki i restauracje są przytulne, niewielkie, wieczorami zatłoczone, ale ma to swój urok. Ciekawostką jest, że stoliki przed restauracjami ustawiają nawet na schodach więc trzeba uważać by lotem ślizgowym nie zjechać po schodach na krześle. Te wszystkie drobiazgi stwarzają cudowną atmosferę wakacyjną, tłumy turystów, oświetlenie ogródków restauracyjnych, stare kamienice, ja kocham taki klimat i mógłbym godzinami spacerować po takich uliczkach. W samym centrum mogę z czystym sumieniem polecić Trattorię La Maidda i Bracerię 360°, w tych dwóch miejscach jedzenie było bardzo dobre, choć ja osobiście powtórnie wybrałbym trattorię. Ciekawostką jest, że trafiliśmy też do restauracji, której właścicielką była wtedy Polka, może teraz też nadal jest, to restauracja Sailing. Restauracja położona jest przy Piazza Petrolo, było tam smacznie, choć osobiście uważam, że panował lekki przerost formy nad treścią, czuliśmy się tam zbyt sztywno, chyba przez obsługę kelnerską w białych koszulach i nie pamiętam już, czy czarnych marynarkach, czy kamizelkach, rodem z Ojca Chrzestnego. No cóż sami wybierzcie się i oceńcie jak byście spędzali wakacje na Sycylii w tej okolicy. Ja chyba mam największy sentyment do tej restauracji w sąsiedztwie naszego apartamentu przy plaży, czułem się tam domowo, do tego pyszna pizza i ten obłędny ryż z owocami morza. Będąc na Spiaggia Plaja w pobliżu Castellamare del Golfo koniecznie odwiedźcie to miejsce.

I tak na koniec wspomnień kulinarnych z Sycylii, to cytrynowa wyspa, jak pisałem w jednym z wcześniejszych wpisów, więc obowiązkowo trzeba spróbować limoncello. Pyszny likier cytrynowy, oczywiście musi być mocno schłodzony. W Palermo znajdują się liczna sklepiki oferujące tyko limoncello, to kupione w markecie nie jest takie dobre, jak takie rzemieślnicze, spróbujcie sami… 

Jednak to jeszcze nie koniec. Nie można zapomnieć o najbardziej popularnym sycylijskim ciastku, czyli canolli. Kupić je można praktycznie w każdej cukierni, czy kawiarni. Canolli to kruche rurki smażone w głębokim tłuszczu z kremowym nadzieniem z serka ricotta, coś pysznego. Doskonałe do włoskiej kawy świeżo parzonej. Canolli to obowiązkowy punkt na kulinarnej mapie Sycylii.

Kuchnia sycylijska jest przepyszna, choć nie próbowaliśmy jakichś typowych lokalnych potraw, ale każdy znajdzie tu coś dla siebie. Doskonałe jedzenie w cudownym otoczeniu, czego więcej potrzeba w wakacje.