Sycylia, cytrynowa wyspa…

Sycylia to największa wyspa na Morzu Śródziemnym. Bez wątpienia jest to bardzo ciekawa destynacja wakacyjna, dlatego postanowiłem Wam o niej napisać. Ja tam spędziłem ostatnie wakacje z rodziną i znajomymi i z chęcią wróciłbym tam za jakiś czas. Jest jeszcze wiele zakątków, do których niestety nie zdążyliśmy dotrzeć. W ubiegłym roku sama Madonna spędzała tam swoje urodziny, w tym samym czasie co my byliśmy, ale niestety nie udało się nam Jej spotkać. 

Naszą miejscówką noclegową była miejscowość Castellamare del Golfo. Miasteczko położone na północnym wybrzeżu, na zachód od Palermo. Zasadniczo na wyspę można się dostać samolotem lub promem. Z Polski oczywiście najprostszym rozwiązaniem jest lot na jedno z lotnisk w Palermo lub w Katanii. Z uwagi na miejsce noclegowe, musieliśmy wybrać lot do Palermo. W pobliżu lotniska znajduje się wypożyczalnia samochodów. Oczywiście wynajęliśmy samochód na cały pobyt i w taki sposób zapewniliśmy sobie transport z Palermo do Castellamare del Golfo, mogliśmy również zorganizować kilka wycieczek po okolicy. 

Sam nocleg zarezerwowaliśmy poza Castellamare del Golfo, praktycznie przy plaży Spiaggia. Miejscówka trafiona w punkt, 2 minuty do plaży i pobliskich knajp. Trochę dalej było do samego miasta, bo spacer zajmował około 40 minut w jedną stronę. Do dyspozycji mieliśmy jeden z dwóch apartamentów w domu znajdującym się w bezpośrednim niemal sąsiedztwie plaży, co było wielkim udogodnieniem. Plaża czysta, długa, w miarę szeroka, z licznymi punktami gastronomicznymi i punktami leżakowymi. No niestety po pandemii koszt wypożyczenia dwóch leżaków z parasolką to 20 euro dziennie, ale w sierpniu nie ma szans wysiedzieć na sycylijskiej plaży bez parasola. Woda dość ciepła, choć dla mnie mogłaby być jeszcze cieplejsza. Przy promenadzie spacerowej wzdłuż plaży znajduje się kilka restauracji, w których można bardzo dobrze i w przyzwoitej cenie zjeść. O tym czego smakowaliśmy na Sycylii, napisze wkrótce.

Samo Castellamare del Golfo to bardzo urokliwe miasteczko. W stosunku do plaży Spiaggia, położone na wzgórzu więc spacer do miasta wymagał trochę wysiłku po całodziennym leżakowaniu w palącym słońcu. No, ale nie sposób nie odwiedzić najbliższego miasteczka, tylko spędzić cały czas w jednym miejscu. Dodatkowo w Castellamare był znacznie większy wybór restauracji, co oczywiście skłaniało do spaceru na kolację właśnie tam. Żeby dojść do głównego centrum, a potem do mariny, praktycznie cały czas trzeba się wspinać lekko pod górę mijając liczne bary i restauracje oraz klucząc wśród wąskich urokliwych uliczek. Do samej mariny schodzimy już po szerokich schodach z centrum. Ja uwielbiam klimat takich uliczek, zaułków, schodów i tych niesamowitych zakamarków ukrywających liczne niespodzianki architektoniczne. Urlop spędzaliśmy w okolicach 15-ego sierpnia, czyli święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W dniach 19-21 sierpnia w Castellamare del Golfo odbywa się święto patronki miasta – La Festa di Maria Santissima del Soccorso. Jest ono bardzo celebrowane i to przez wiele dni. Całe miasto jest udekorowane niemal jak u nas na Boże Narodzenie. 19 sierpnia w piątek o 22 wieczorem przez miasto szła procesja z figurą Matki Boskiej, w muzycznej oprawie z bębnami, coś niesamowitego, a wcześniej jeszcze fajerwerki. W niedzielę na zakończenie święta pokaz fajerwerków jaki udało mi się zobaczyć wieczorem przyćmił rozmachem fajerwerki na 4 lipca w Stanach Zjednoczonych, czy we Francji na dzień Bastylii. To było coś niesamowitego, w życiu nie widziałem takiego nigdzie na świecie. Castellamare del Golfo i jego okolice to bardzo dobra wakacyjna destynacja, pobliskie lotnisko w Palermo sprawia, że transport po przylocie na wyspę, nie należy do bardzo uciążliwych. 

W samym Castellamare polecam przejść się schodami Scalinata Rotary per la Pace, które prowadzą do samej mariny, zwłaszcza wieczorem robią duże wrażenie. Konieczne trzeba zrobić sobie spacer deptakiem Corso Giuseppe Garibaldi, w letni wieczór ciężko się tam przecisnąć między tłumami przechodniów spacerujących we wszystkie strony. Ciekawostką jest, że niektóre restauracje rozkładają swoje stoliki wprost na schodach. Tak jak wspominałem, to miasto położone jest na wzgórzu więc w architekturę ulic wpisane są schody by dostać się z jednego poziomu ulicy na inny. Warto się również wybrać na plac, gdzie stoją stragany z pamiątkami, czy odbywają się festyny. Plac ten położony jest nad samym morzem przy ulicy Marina di Petrolo. Wiele jest miejsc ciekawych w Castellamare del Golfo, warto po prostu zagubić się na kilka godzin w tych uliczkach i spokojnie sobie spacerować po zmroku, od czasu do czasu zatrzymując się na lampkę wina, przy doskonałej pizzy, makaronie lub innych włoskich smakołykach. 

Z ciekawostek opisze Wam jeszcze jedno niesamowite zjawisko. Przez dwa dni wiał wiatr znad Afryki i napłynęło niesamowicie gorące powietrze. To trzeba po prostu przeżyć i doświadczyć samemu takiego gorąca. Spacerujesz późnym wieczorem, a wiatr jest tak gorący, że nie chłodzi ciała, a jeszcze bardziej podgrzewa. Czujesz się tak jakby przed tobą jechał otwarty piekarnik z termoobiegiem i temperaturą ustawioną na 150 stopni Celsjusza, ty sobie spacerujesz, a takie powietrze wieje ci w twarz lub plecy. Wydawałoby się, że wiatr musi chłodzić, a on po prostu jeszcze bardziej ogrzewa powietrze wokół ciebie. To tyle o Castellamare del Golfo. W najbliższym czasie napiszę Wam jeszcze o wycieczkach i o tym co udało się nam zobaczyć na Sycylii, które miejsca warto odwiedzić. Oczywiście będzie też coś o kuchni włoskiej, albo raczej sycylijskiej. Zacząłem w tytule o cytrynach więc muszę się na koniec wytłumaczyć, tak tak cytryny są tam motywem dekoracyjnym w wielu miejscach, w tym na porcelanie, no i do tego schłodzone limonczello, pyszna orzeźwiająca nalewka o smaku cytrynowym, pod warunkiem, że mocno schłodzona.