Ostatnio coś mało gotuję, chyba to gorące lato nie sprzyja specjalnie siedzeniu w kuchni przy garnkach w tak wysokiej temperaturze. Trochę mam wyrzutów sumienia z tego powodu, bo nie wymyślam nowych przepisów i nie doskonalę moich umiejętności kulinarnych. Dziś jest święto i wolne więc postanowiłem przygotować obiad, tym bardziej, że na 15-go sierpnia przypada rocznica ślubu moich Rodziców więc będzie to miły prezent jednocześnie. W tym wpisie podam przepis na dodatek do dania głównego, czyli surówkę. Przepisu na danie główne, czyli kormę z kurczaka, możecie poszukiwać w jednym z kolejnych wpisów. Do przygotowania surówki będzie potrzebna główka białej kapusty, 2 kubeczki śmietanki 30%, dwie marchewki, dwie cebule, sok z połowy cytryny, łyżeczka lub dwie cukru.
Kapustę myjemy i szatkujemy w cienkie paski, oczywiście wcześniej usuwamy głąb ze środka. Poszatkować można nożem, ale ja osobiście polecam użycie szatkownicy lub robota kuchennego z końcówką do szatkowania, szkoda się męczyć nożem. Cebule obieramy i również szatkujemy w cienkie plastry. Kapustę mieszamy z cebulą, solimy (tak około dwie małe łyżeczki) i mocno ugniatamy by kapusta i cebula puściły nadmiar wody. Musimy odczekać tak około pół godziny by kapusta puściła sok, w tym czasie możemy ją jeszcze ze dwa razy ugnieść, dla lepszego efektu.
Marchew obieramy i ścieramy na tarce z grubymi oczkami. Kapustę odciskamy z nadmiaru soku, mieszamy z marchwią i wyciśniętym sokiem z cytryny, a następnie dodajemy śmietanę wymieszaną z cukrem. Oto cały sekret tego przepisu. Bardzo prosta i smaczna surówka. Z tych proporcji wyjdzie dość dużo surówki, więc jeśli ktoś nie przewiduje dużej liczby gości na obiedzie spokojnie wystarczy wykorzystać połowę ilości składników, które podałem na początku.
Dziś przepis na placuszki z cukinii w trochę innym wydaniu. Poprzednio podawałem wam przepis na placki ziemniaczano cukiniowe. Dzisiaj postawiłem na samą cukinię. Do tej wersji placków potrzeba jedną mini cukinię, dwa jaja, łyżkę mąki, sól, pieprz i oregano. Cukinię myjemy i bez obierania kroimy w małą kostkę, dodajemy jaja roztrzepane z solą i pieprzem i całość mieszamy, następnie dodajemy oregano i łyżkę mąki. Ziołowy smak oregano doskonale łączy się ze smakiem cukinii. Całość ponownie mieszamy i smażymy małe placuszki na mocno rozgrzanym oleju. Po zdjęciu z patelni proponuję odsączyć placuszki z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. 
Pewnie nie raz pozostały Wam ziemniaki z obiadu z dnia poprzedniego. Obecnie zaczyna się sezon na młode ziemniaki, w związku z czym chciałbym zaproponować pyszne danie, idealne właśnie na tę porę roku. Co tu mówić, do tego najlepiej nadają się młode ziemniaki, takie które możemy kupić w maju lub czerwcu, te późniejsze prawdę mówiąc już się raczej do takiego podania nie nadają, gdyż zazwyczaj tłuczemy je na puree po ugotowaniu. Jeśli zdarzy się, że pozostanie Wam kilka młodych ziemniaków, które gotowaliście na obiad, idealnym rozwiązaniem jest pokrojenie ich na talarki i usmażenie na oleju z dodatkiem ziół tj. bazylii, oregano i pieprzu ziołowego, kto lubi może też wkroić ze dwa ząbki czosnku. Gdy talarki są już złotego koloru możemy dodać łyżkę świeżo pokrojonego koperku, nada niesamowity aromat. Takie ziemniaki smakują najlepiej o tej porze roku, podane z kefirem lub maślanką, nie potrzeba mięsa, ani innych dodatków. Takie podsmażane pokrojone na talarki młode ziemniaki możemy zaserwować na kolację lub na obiad, każdemu bez wątpienia zasmakują i do tego ten aromat suszonych ziół i koperku oraz schłodzony orzeźwiający kefir, idealny na upalne dni. Gorąco polecam, spróbujcie, a rozsmakujecie się w nich, jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście.
Póki jeszcze są dostępne ubiegłoroczne ziemniaki postanowiłem ostatnio upiec placuszki z cukinii i ziemniaków. Młode ziemniaki byłyby zbyt wodniste niestety. Na porcję dla 3 osób potrzeba trzy małe cukinie, trzy średniej wielkości ziemniaki, trzy jaja, około dwóch łyżek mąki, sól i pieprz do smaku. Cukinię i ziemniaki obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, lekko ugniatamy i odstawiamy na dwie minuty. Następnie odciskamy starte warzywa z nadmiaru soku, dodajemy jaja, mąkę oraz sól i pieprz. Ja jeszcze miałem przywiezioną z Krety przyprawę ziołową do ziemniaków, której dodatkowo użyłem. Prawdę mówiąc nadała ciekawy ziołowy aromat moim placuszkom. Placuszki smażymy na oliwie. Pamiętajmy by nie formować zbyt grubych placków, gdyż mogą się spalić z wierzchu, a w środku nadal pozostaną surowe, lepiej mniejsze i cieńsze, takie też łatwiej będzie nam przewracać. Placuszki smażymy na złoty kolor. Polecam placki po usmażeniu od razu odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręcznikach papierowych. Ot i cały przepis, a placuszki wyszły naprawdę przepyszne.
Ostatnio co i rusz widzę w telewizji reklamy gotowego kaszotto z torebki. W programach kulinarnych też często przewijają się dania z kaszotto. Idąc tym tropem w ostatnią sobotę postanowiłem sam przygotować własne, domowe kaszotto w klasycznym wydaniu, czyli bez żadnych dodatków. Praktycznie nie studiowałem żadnych przepisów, ale postawiłem na instynkt i własne doświadczenia w przygotowywaniu risotto. Do mojej wersji kaszotto potrzeba na dwie osoby szklankę kaszy pęczak. Ja kupiłem kilogram kaszy sypanej, a nie takiej do gotowania w woreczkach, do tego pół litra wywaru warzywnego, łyżka startego parmezanu i łyżeczka masła. Suchą kaszę około minuty prażymy na rozgrzanym oleju, a następnie wlewamy 1/4 przygotowanego wywaru. Ja wykorzystałem wywar z kostki rosołowej drobiowej, niestety nie miałem innego, a nie chciało mi się odrębnie przygotowywać świeżego wywaru z warzyw. Wywar dodajemy stopniowo, prawie cały czas mieszając kaszę by się nie przypaliła, gdy zauważymy, że ciecz została wchłonięta przez kaszę dolewamy kolejną porcję i tak do czasu aż kasza będzie miękka, na koniec dodajemy łyżeczkę masła i starty parmezan i mieszamy całość. Zajmuje to około 20 minut. Kaszotto powinno mieć umiarkowanie rzadką, kremową konsystencję, a ziarenka nie mogą być rozgotowane, to tak jak w risotto. Nie ma to wyglądać jak kasza w sosie, musi być znacznie gęstsze, ale z drugiej strony nie za suche. Trudno mi to inaczej wytłumaczyć, ale sami zorientujecie się, czy konsystencja jest właściwa. Pierwszy raz przygotowywałem kaszotto i na pewno nie ostatni, to doskonała i do tego zdrowa alternatywa dla puree z ziemniaków.