Ostatnio co i rusz widzę w telewizji reklamy gotowego kaszotto z torebki. W programach kulinarnych też często przewijają się dania z kaszotto. Idąc tym tropem w ostatnią sobotę postanowiłem sam przygotować własne, domowe kaszotto w klasycznym wydaniu, czyli bez żadnych dodatków. Praktycznie nie studiowałem żadnych przepisów, ale postawiłem na instynkt i własne doświadczenia w przygotowywaniu risotto. Do mojej wersji kaszotto potrzeba na dwie osoby szklankę kaszy pęczak. Ja kupiłem kilogram kaszy sypanej, a nie takiej do gotowania w woreczkach, do tego pół litra wywaru warzywnego, łyżka startego parmezanu i łyżeczka masła. Suchą kaszę około minuty prażymy na rozgrzanym oleju, a następnie wlewamy 1/4 przygotowanego wywaru. Ja wykorzystałem wywar z kostki rosołowej drobiowej, niestety nie miałem innego, a nie chciało mi się odrębnie przygotowywać świeżego wywaru z warzyw. Wywar dodajemy stopniowo, prawie cały czas mieszając kaszę by się nie przypaliła, gdy zauważymy, że ciecz została wchłonięta przez kaszę dolewamy kolejną porcję i tak do czasu aż kasza będzie miękka, na koniec dodajemy łyżeczkę masła i starty parmezan i mieszamy całość. Zajmuje to około 20 minut. Kaszotto powinno mieć umiarkowanie rzadką, kremową konsystencję, a ziarenka nie mogą być rozgotowane, to tak jak w risotto. Nie ma to wyglądać jak kasza w sosie, musi być znacznie gęstsze, ale z drugiej strony nie za suche. Trudno mi to inaczej wytłumaczyć, ale sami zorientujecie się, czy konsystencja jest właściwa. Pierwszy raz przygotowywałem kaszotto i na pewno nie ostatni, to doskonała i do tego zdrowa alternatywa dla puree z ziemniaków.