
Będąc w Barcelonie nie sposób nie odwiedzić miejsc naznaczonych niesamowitym talentem Antoniego Gaudiego. W tym roku dodatkowo przypada setna rocznica jego śmierci więc jest to rok szczególny. Najsłynniejsza jest oczywiście Sagrada Familia, jeden z najbardziej znanych i największych kościołów świata. W tym roku oficjalnie zakończono jego budowę po 144 latach, montując krzyż na najwyższej wieży. Oczywiście jeszcze przed wylotem zarezerwowaliśmy sobie wejściówki do tego cuda architektury, gdyż bilety wyprzedają się zazwyczaj z kilkudniowym wyprzedzeniem. Jednak na dwa dni przed terminem, zostały nam anulowane bilety, z uwagi iż tego dnia odbywał się zjazd biskupów i jakaś konferencja trwała we wnętrzu bazyliki. Coś, co było głównym punktem naszego wyjazdu, stało się jego największym rozczarowaniem, gdyż w tych okolicznościach bazylikę mogliśmy jedynie podziwiać z zewnątrz, a oglądając zdjęcia z wnętrza w Internecie nie sposób się nie zachwycić tą grą kolorów we wnętrzach. Na pocieszenie można powiedzieć, że pozostaje motywacja do ponownego odwiedzenia Barcelony. Sama budowla już z zewnątrz robi niesamowite wrażenie, setki detali na wieżach i fasadzie, zachwycające drzwi wejściowe, aż trudno sobie wyobrazić, że można coś tak misternego zbudować. O historii Sagrady Familii nie będę Wam pisać, kto jest zainteresowany może znaleźć całe mnóstwo informacji w Internecie. Sagradę obfotografowaliśmy ze wszystkich stron wraz ze zbliżeniami na te detale na wieżach. Warto udać się też do parku od strony głównego wejścia. Stamtąd ze szmaragdowym stawem i bazyliką w tle wychodzą bardzo ładne zdjęcia. Niestety panoramę psują jeszcze dwa dźwigi, które wciąż były zamontowane przy wieżach.

Jednak Sagrada Familia, to nie jedyna pamiątka po talencie i niesamowitej wyobraźni Gaudiego. W Barcelonie jest kilka kamienic o charakterystycznej architekturze zaprojektowanych przez Antoniego Gaudiego. My zaczęliśmy od Casa Vicens, kamienicy, wyglądającej jak zamek z bajki, a położonej najdalej od centrum. Do Casa Vicens dojechaliśmy metrem ze stacji Sagrada Familia w pobliżu bazyliki, z przesiadką na stacji Diagonal, do stacji Fontana. Stamtąd jest dwie minuty spacerem pod tę uroczą kamienicę z niesamowitą ilością detali, sztukaterii i dominującą czerwienią ścian. Wejście kosztowało 16 euro od osoby więc kupiliśmy sobie bilety i zwiedziliśmy chociaż Casa Vicens, skoro nie było nam dane wejść do Sagrady Familii. Ilość detali we wnętrzach poszczególnych pomieszczeń i taras na dachu robią wrażenie i warto zobaczyć od środka to miejsce. Na spokojne zwiedzanie kamienicy wystarczy pół godziny do 40 minut. Na terenie nieruchomości, w ogrodzie znajduje się kawiarnia gdzie można odpocząć przy kawie.

Podążając szlakiem dzieł Gaudiego udaliśmy się w kierunku kolejnej kamienicy, czyli Casa Milà. Do Casa Milà dojdziemy spacerem w ciagu pół godziny od Casa Vincens idąc Carrer Gran de Gràcia. Po drodze możemy podziwiać równie piękne kamienice, zwłaszcza przy Pg. de Gràcia. Casa Mila inaczej La Perdera to potężna kamienica z kamienną fasadą i falującymi balkonami. Czytając o tych kamienicach Gaudiego przed wyjazdem, sporo osób jednak nie zachwyciło wnętrze tej kamienicy, więc my też odpuściliśmy sobie zwiedzanie, tym bardziej, że wcześniej byliśmy w kolorowej Casa Vicens. Idąc dalej Pg. de Gràcia po kilkuset metrach dotarliśmy do Casa Batlló, kamienicy tak kolorowej, że jeszcze bardziej bajkowej niż Casa Vincens. Planowałem wejść do środka, ale zraziła mnie cena biletu 39 euro za osobę i ogromny tłum turystów, który czekał na wejście. Może innym razem zdecyduję się zwiedzić tę kamienicę bo z zewnątrz wyglada naprawdę bajkowo, z tymi kolorowymi płytkami na fasadzie i łuskowatym dachem. W mojej ocenie to jeden z najurokliwszych budynków jakie widziałem. W tym dniu na Casa Batlló zakończyliśmy wycieczkę śladami Gaudiego po Barcelonie.

Kolejnego dnia mieliśmy jeszcze zaplanowaną wycieczkę do Parku Guel, w którym znajdują się budynki i elementy architektury również zaprojektowane przez Gaudiego. Do Parku Guel najlepiej udać się z rana zaraz po otwarciu, kiedy nie ma jeszcze tłumu turystów i można porobić fajne zdjęcia bez tłumu w tle i spokojnie pospacerować. Sam park, jak park, dużo roślinności, ścieżki, miejsca do odpoczynku. Największe wrażenie robi plac centralny parku z charakterystyczną wijącą się wkoło ławeczką, wykładaną mozaiką, a zaprojektowaną przez Antoniego Gaudiego. Roztacza się stąd niesamowity widok na panoramę Barcelony z Sagradą Familią w tle. Pod tym placem znajduje się otwarta hala, której mozaikowe sklepienie wsparte jest na 86 kolumnach. Z hali tej prowadzą mozaikowe schody do dolnego placu, a na schodach znajduje się fontanna z charakterystyczną mozaikową wielką jaszczurką. Przy dolnym placu w tej części parku po obu stronach wejścia wybudowane są dwa domki zaprojektowane również przez Gaudiego, które wyglądają jak chatki z piernika. Niestety wstęp do poszczególnych budynków znajdujących się na terenie parku jest odrębnie płatny, a kolejki do każdego z nich były dosyć długie. My mieliśmy tylko wykupione wejście do parku bez tych kamienic. Jednak już sam spacer przez park i możliwość podziwiania tych kamieniczek z zewnątrz dla nas były wystarczające by odpocząć na łonie natury.
Tak wygląda Barcelona Gaudiego, magiczna, bajkowa, a raczej baśniowa, beztroska, pozbawiona tej szarości która nas otacza na co dzień, pełna życia i kolorów. To trzeba zobaczyć na żywo. Ja na pewno będę chciał tam wrócić by zobaczyć jeszcze wnętrza Sagrady Familii bo wiem, że warto być w środku tej niesamowitej bazyliki, znanej na całym świecie. Barcelona, to jednak nie tylko dzieła Gaudiego, ale i wiele atrakcji przyrodniczych oraz ciekawych miejsc, które również warto odwiedzić, ale o tym w kolejnym wpisie o naszym pobycie w Barcelonie.

































