
Kuchnia francuska słynie ze swojej wykwintności więc postanowiłem kulinarnemu aspektowi naszej wycieczki do Paryża poświęcić odrębny wpis. Zacznijmy od śniadania. Śniadanie na francuskiej ziemi nie mogło się obyć bez świeżej bagietki, serów, kawy, no i oczywiście świeżego pain au chocolat. Ponieważ wynajmowaliśmy mieszkanie, sami musieliśmy zadbać o śniadanie więc codziennym, porannym rytuałem był spacer do pobliskiej piekarni po świeżą bagietkę i właśnie te przepyszne pain au chocolat. To byłby grzech kupować pieczywo dzień wcześniej, by z rana się nie zrywać do sklepu. Oczywiście Francja to croissanty, ja jednak wolę te bułeczki z ciasta francuskiego z czekoladą. Są po prostu idealne w smaku i doskonałe do porannej kawy. Piekarnię można spotkać prawie na każdej ulicy w Paryżu. Ja znalazłem dwie w pobliżu naszego mieszkania i Centrum Pompidou, piekarnio-cukiernię Aut Delices de Beaubourg, przy skrzyżowaniu Rue du Renard i Rue Pierre au Lard i drugą Artisan Boulanger przy Rue Rambuteau. Jeśli spędzacie niedzielę w Paryżu, to miejcie na uwadze, że nie każda piekarnia jest w niedzielę otwarta. Po wejściu do takiej piekarni raczej trudno wyjść z pustymi rękoma, tak te wszystkie słodkości kuszą klientów.
Kolejnym punktem dnia były postoje na kawę podczas zwiedzania Paryża. Prawdę mówiąc jaką kawiarnię nie wybierzecie, będzie miło i klimatycznie. Nie powinniście też trafić na niedobrą kawę. To chyba jest niemożliwe w Paryżu. Odwiedzając Montmartre polecam usiąść na kawę w restauracji Le Ronsard, znajdującej się na wlocie Rue de Steinkerque na plac, u podnóża Bazyliki Sacre-Coeur. Tak jak pisałem we wcześniejszych wpisach, przed restauracją znajdują się stoliki, a widok przy kawie na bazylikę jest jedyny w swoim rodzaju i niezapomniany. Innych kawiarni wam chyba nie będę polecać, ale w tej jednej musicie się zatrzymać zwiedzając Montmartre.

Ponieważ byliśmy trzy pełne dni w Paryżu, a nie gotowaliśmy w mieszkaniu więc przetestowaliśmy trzy miejsca, a raczej restauracje w ramach posiłków obiadowych. W każdej jedzenie było bardzo smaczne. W okolicy, w której mieszkaliśmy, przy Rue de Archives, na odcinku między Rue de la Verrerie, a Rue Sainte-Croix de la Bretonnerie znajduje się kilkanaście restauracji. My wybraliśmy Le Ju’ z charakterystycznymi tęczowymi parasolkami rozwieszonymi nad stolikami. Próbowaliśmy hamburgera, makaronu z borowikami, doskonałej zupy francuskiej i sałatki Cesar, która może nie była oryginalną sałatką Cesar, ale smakowała przepysznie. Wszystkie dania były bardzo smaczne i miejsce bez wątpienia warte jest polecenia, tym bardziej, że wszyscy klienci tam są równi i mile widziani.

Niedzielę spędzaliśmy na Montmartre więc tam postanowiliśmy zjeść obiad. Oczywiście wypiliśmy doskonałą kawę w restauracji z widokiem na Bazylikę Sacre-Coeur. Z innych ciekawostek, jeśli w restauracji Au Clarion des Chasseurs, przy wlocie na Place du Tertre od strony Bazyliki Sacre-Coeur zamówicie duże piwo, nie zdziwcie się jak dostaniecie litrowy kufel, tak tak, my też byliśmy zdziwieni.
Na obiad zatrzymaliśmy się w restauracji Le Pain Quotidien Lepic, przy skrzyżowaniu ulic Rue Lepic i Rue des Abbesses. Ponieważ w menu było boeuf bourguignon, nie mogłem tego dania nie spróbować, będąc we Francji. Pozostałe towarzystwo próbowało jagnięciny, kurczaka i wołowiny. Jedzenie również i tym razem było bardzo smaczne.

Ostatni dzień był obiadowym ukoronowaniem pobytu w Paryżu. Jeśli ktoś szuka ciekawych smaków bez wątpienia powinien udać się w okolice Katedry Notre-Dame, po drugiej stronie Sekwany w kwartał między ulicami Bd Saint-Michel, Bd Saint-Germain, Rue Saint-Jacques i Quad Saint-Michel. To miejsce zaskakuje mnie za każdym razem ilością i różnorodnością znajdujących się tam restauracji. W planie mieliśmy spróbować fondue więc wybraliśmy typową francuską restaurację, La Luge przy Rue Saint-Severin. To był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Zamówiliśmy dwa rodzaje fondue serowe i mięsne. Dostaliśmy dwa kociołki jeden z roztopionym serem i drugi z olejem. Kawałeczki świeżej bagietki zatopione w topiącym się serze smakowały wyśmienicie, a mięso wołowe, które każdy mógł sobie sam usmażyć było doskonałe. Dostaliśmy również małą zapiekankę ziemniaczaną, półmisek francuskich wędlin i młode, gotowane ziemniaki. Ilość na cztery osoby była ledwo do przejedzenia, wędliny poprosiliśmy zapakować na wynos, dzięki czemu mieliśmy na zakończenie kolację we francuskim stylu hahaha… Biorąc pod uwagę ilość jedzenia jaką dostaliśmy i wybraną miejscówkę, cena była naprawdę zadowalająca. Jeśli chcecie spróbować dobrego fondue wybierzcie to miejsce, a nie pożałujecie.
Kuchnia francuska jest bardzo dobra, może nie należy do moich ulubionych, ale to, czego spróbowaliśmy w Paryżu było przepyszne, a momentami doskonałe. Zresztą widzicie na załączonych zdjęciach, że wszystko wygląda smakowicie. Tak właśnie najlepiej poznaje się Paryż, nie tylko poprzez zabytki, ale obserwując ludzi na ulicach, degustując kawę w uroczej kawiarence, czy jedząc obiad w miłym towarzystwie, w jednej z setek restauracji znajdujących się w tym cudownym mieście.










