
Normandia, kraina Francji rozciągająca się na północy mniej więcej od miejscowości Le Tréport, aż po Mont Saint Michel. Ostatni raz w Normandii byłem 20 lat temu. W tym roku, wybór ponownie padł na Normandię. Dodatkowo postanowiliśmy zabrać rowery z uwagi na ukształtowanie terenu oraz wcześniejszy kilkudniowy pobyt w Holandii. Naszą podróż po północnym wybrzeżu Francji rozpoczęliśmy od Dunkierki, dokąd dotarliśmy samochodem po 4-godzinnej podróży z Alkmaar w Holandii. Dunkierka, w porównaniu z pozostałymi miastami, które odwiedziliśmy nie należy do najatrakcyjniejszych pod względem architektury, czy atmosfery. Wybraliśmy się tam głównie z uwagi na wydarzenia, które się tam rozegrały podczas II wojny światowej. Nie planowaliśmy też dłuższych przejazdów między poszczególnymi miejscami niż 4-5 godzin.

Dunkierka jest znana ze słynnej akcji Dynamo, dotyczącej ewakuacji ponad 300 tys. żołnierzy brytyjskich i francuskich w 1940 roku. Samo miasto nie wywarło na mnie oszałamiającego wrażenia, może też dlatego, że trafił się nam pochmurny i wietrzny dzień. Ponieważ hotel mieliśmy blisko centrum, w części portowej nad kanałem Bourbourg, na zwiedzanie Dunkierki wybraliśmy się rowerem. Zwiedziliśmy centrum, okolice pięknego kościoła Saint-Éloi Catholic Church at Dunkirk, ratusza miejskiego i udaliśmy się w kierunku nadmorskiego deptaka. Po drodze, przy Ruedes Chantiers de France znajduje się muzeum poświęcone historii akcji Dynamo. Dla pasjonatów historii i wydarzeń związanych z II wojną światowa na pewno to miejsce jest warte odwiedzenia.

My natomiast pojechaliśmy dalej w kierunku nadmorskiego deptaka. Ciągnie się on na długości 4,5 km wzdłuż plaży. To miejsce zrobiło na mnie największe wrażenie, pełne kolorowych domków o różnorodnej architekturze, a niektóre z nich wyglądały niemal jak z bajki. Wzdłuż deptaka prowadzi ścieżka rowerowa, zreszta sam deptak jest dość szeroki, że z powodzeniem mogą tam spacerować turyści i przemieszczać się rowerzyści. W kamieniczkach znajdują się też liczne restauracje serwujące świeże owoce morza oraz lodziarnie i kawiarnie. Tego dnia wiał dość silny wiatr i momentami kropił deszcz, co trochę utrudniało jazdę na rowerze, ale było dość ciepło więc zwiedzanie Dunkierki rowerem okazało się doskonałym pomysłem. Pieszo na pewno tylu miejsc nie udało by się nam zobaczyć. Mogę dodać, że samo centrum, okolice portowe i plaży są doskonale skomunikowane siecią ścieżek rowerowych. Po prawie 5 godzinnej wycieczce, uwzględniającej obiad w jednej z nadmorskich restauracji, wróciliśmy do hotelu. Kolejnego dnia czekała nas podróż do Étretat, a w planie było jeszcze zwiedzanie dwóch miasteczek po drodze. Ale o tym już w kolejnym wpisie.




