Mamy środek wakacji i iście letnie temperatury, a raczej upały, więc wpis jak najbardziej będzie odpowiadał tej porze i pogodzie, która u nas obecnie zagościła i zachęca do letnich wycieczek po bliższej lub dalszej okolicy. W ostatnią niedzielę wybrałem się do Pieskowej Skały znajdującej się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Ostatni raz byłem tam chyba z 5 lat temu, choć dawnymi czasy, ponad dwadzieścia lat temu, byłem tam każdego lata.
Od ostatniego mojego pobytu trochę się zmieniło. Cały zamek jest po generalnym remoncie. Elewacja zamku została odmalowana, a oczyszczone mury wyglądają jakby były postawione z rok temu. Wstyd się przyznać, ale do samego zamku nie wszedłem, no cóż nie jestem aż takim miłośnikiem sztuki. Dla mnie wystarczy wejść na te mury, zamkowy dziedziniec i poczuć atmosferę tam panującą, pooglądać całą okolicę z wysoka. Do tego zawsze wracają wspomnienia z dzieciństwa, kiedy regularnie z rodzicami odwiedzałem to miejsce, podczas wspólnych wyjazdów wakacyjnych.
Na dziedzińcu zamkowym, znajduje się mała makieta zamku wykonana chyba z brązu. Przy wejściu i na dziedzińcu zamontowane są też szklane lub metalowe tablice informacyjne, na których opisano główne punkty i atrakcje zamku. W środku znajduje się niewielka restauracja z pięknym tarasem widokowym, umiejscowionym na murach obronnych, z których roztacza się niesamowity widok na zamek, ogrody i całą Dolinę Prądnika. Podejście z parkingu do zamku jest w miarę łagodne, więc specjalnie nie namęczą się i ci, którzy nie przepadają za wspinaczkami. Przy parkingu pod zamkiem znajduje się bogato zaopatrzony sklepik z pamiątkami, w którym można nabyć magnesy, kubki, figurki i innego rodzaju pamiątkowe gadżety.
Obowiązkowym punktem odwiedzin w Pieskowej Skale jest też wizyta pod Maczugą Herkulesa. To taka charakterystyczna skała w pobliżu zamku, przy drodze w kierunku miejscowości Skała. Obecnie podejść można pod samą skałę i zrobić sobie zdjęcie z widocznym w perspektywie zamkiem. Jedynym minusem jest dość ograniczona liczba miejsc parkingowych, co powoduje, że turyści parkują wzdłuż drogi, a nie jest to do końca bezpieczne. Nie potrafię tego do końca zrozumieć, że w Polsce, zasłaniając się ochroną środowiska, na terenie parku narodowego nie da się zorganizować przyzwoitego parkingu dla turystów. Byłem w zeszłym roku w USA i tam mają to doskonale rozwiązane, z parkowaniem nie ma problemu i to w cywilizowanych warunkach, a niemal do każdego miejsca w każdym parku narodowym można się dostać autem, co w żadnym stopniu nie widać by szkodziło lokalnej przyrodzie. Wydaje mi się, że takie parkowanie na dziko jest bardziej niszczące przyrodę, niż gdyby na kawałku łąk zorganizowano, oczywiście nie zabetonowany, ale przyjazny środowisku parking.
Na trasie od zamku do skrzyżowania Skała/Ojców znajdują się liczne punkty gastronomiczne przy prywatnych posesjach, gdzie można zakosztować pstrąga z grilla, domowego chleba, czy ochłodzić się przy piwie lub innym napoju w gorący letni dzień. Ciekawą opcją jest też polana przy zajeździe Wernyhora, gdzie można sobie samemu zorganizować piknik, a w pobliżu szumieć nam będzie rwący nurt Prądnika.
Pieskowa Skała jest bez wątpienia perełką Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Nie wyobrażam sobie by mieszkając w Krakowie, choć raz nie odwiedzić tego miejsca, ale będąc mieszkańcem innej części Polski też warto się tam wybrać letnią lub jesienną porą, kiedy piękne wybarwione liście dodają jeszcze więcej uroku całej dolinie. Warto wspomnieć, że na zamku nagrywano zdjęcia do filmu „Janosik”, czy „Pierścień i Róża”. Wybierzcie się tam koniecznie, z rodziną, znajomymi, czy sami spakujcie plecak i odwiedźcie to piękne miejsce.